Studia na Akademii Ekonomicznej na Wydziale Zarządzania i specjalności Euromarketing w Krakowie

Studia Dzienne na Akademii Ekonomicznej w Krakowie na Wydziale Zarządzania, na kierunku Zarządzanie i Marketing  na specjalności ‘Euromarketing’ w latach 1999 do 2006

Wstęp – Studia Wieczorowe – Studia Dzienne – Egzaminy wstępne – Akademia Ekonomiczna w Krakowie – Rok 1999/2000

Już podczas nauki w Szkole Podstawowej nr 5 w Jarosławiu wiedziałem, że istnieje taka uczelnia w Polsce jak Akademia Ekonomiczna, a to właśnie w Krakowie również i postanowiłem, że po Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu podjąć egzaminy wstępne na Akademię Ekonomiczną w Krakowie. Wiedziałem, że są Wydziały Ekonomii oraz Zarządzania, nie wiedząc nic o specjalnościach, które istnieją na tej uczelni. Miasto Kraków było najbliżej zlokalizowanym miastem akademickim w Polsce, gdzie istniał odpowiedni poziom nauczania i była tylko kwestia dostania się na uczelnię z mojej strony, a sprawy finansowania studiowania powierzyłem tacie i mamie, tacie w sumie, jako żywicielowi rodziny. Chciałem studiować Ekonomię, głównie począwszy od bycia dzieckiem. W liceum przeszedłem przez wszystkie klasy i był to czas raczej odpoczynku od komputera, chociaż w 3- ciej klasie miałem już komputer typu PC – Personal Computer z procesorem AMD 233Mhz. Liceum ukończyłem zdając maturę oraz zaraz po maturze złożyłem dokumenty na Akademię Ekonomiczną w Krakowie oraz jej odpowiednik we Wrocławiu, czyli na tamtejszą Akademię Ekonomiczną.

Egzaminy miałem rozłożone w datach, najpierw przedmioty Matematyka i Język angielski na wrocławską akademię oraz później Matematyka, Język angielski i Geografia na krakowską akademię. Najpierw pojechałem do rodziny do Wrocławia, aby podjąć egzaminy wstępne na Akademię Ekonomiczną we Wrocławiu zlokalizowanej przy ulicy Komandorskiej. Język angielski poszedł bardzo dobrze, trochę gorzej Matematyka. Mieszkałem tam u rodziny u Cioci Basi i Wujka Romana. Później przyjechałem do Jarosławia i pojechałem zaraz później do Krakowa, aby zdawać egzaminy wstępne na Akademię Ekonomiczną w Krakowie zlokalizowanej przy ulicy Rakowickiej. Zdawałem Matematykę, Język Angielski, które poszły dosyć dobrze oraz później Geografię, która poszła nieco gorzej. Czekałem na wyniki egzaminów z obydwu uczelni do początku Lipca i miałem się wtedy dowiedzieć, czy dostałem się na jedną z uczelni przynajmniej. W Lipcu dowiedziałem się, że nie dostałem się, ani na jedną, ani na drugą uczelnię.

Postanowiłem wtedy, że pójdę na Studia Wieczorowe na Akademii Ekonomicznej w Krakowie po uzgodnieniu wersji wydarzeń z tatą. We Wrześniu uczestniczyłem w kursie przygotowawczym
z Matematyki na uczelnie wyższe, tak, aby mieć od razu duży zapas wiedzy matematycznej. Dnia
1 Października rozpocząłem studia na Akademii Ekonomicznej w Krakowie i zabrałem się do ostrej
i wytrwałej nauki. Miałem takie przedmioty jak Mikroekonomia, Podstawy Zarządzania, Encyklopedia Prawa, czy też Język Angielski, a także Informatyka.

Opłata za semestr za studia wynosiła 2500PLN w pierwszym semestrze. Mieszkałem u Cioci Jadzi w mieszkaniu w Krakowie przy ulicy Zakątek. Na studiach miałem również kilka innych przedmiotów takich jak Matematyka właśnie oraz Statystyka. Już w Październiku pojechałem na
3 dniowy pobyt w Zakopanem, jako wyjazd organizowany dla studentów I roku Studiów Wieczorowych. Pojechaliśmy z kilkoma kolegami i koleżankami do Zakopanego w Piątek, aż do Niedzieli. Do moich najbliższych kolegów ze studiów wieczorowych oprócz Maćka Wójcika należeli Grzesiek Tomica, z którym później zamieszkałem, jak również, Marcin Wiącek, Marcin Więzik, Tadeusz Targosz oraz Michał Wierzbicki i inni. Wszyscy oprócz Maćka Wójcika byli z Zakopanem. Po powrocie wróciłem do chodzenia na zajęcia oraz do wytrwałej nauki na uczelni i mieszkaniu. Uczęszczałem do Biblioteki Uczelnianej po to, aby zasięgnąć wiedzy nowej w szczególności z Ekonomii Zarządzania, a także z Języka Angielskiego.  Podczas weekendów wracałem do Jarosławia, a ponieważ zdałem egzamin na prawo jazdy w 1999 roku to jeździłem do babci Zosi samochodem na herbatkę lub kawę i jeździłem po klubach w Jarosławiu to jest do klubu Reno, Joker oraz ADM’u.

 Poznałem się na studiach z Maćkiem Wójcikiem z Jarosławia, który zrobił na mnie duże wrażenie ucząc się bardzo dobrze, a także poza językiem angielskim i językiem niemieckim uczył się również trochę języka francuskiego oraz włoskiego. To właśnie z Maćkiem jeździliśmy w Niedzielę wieczorem na studia, ja mieszkałem na Zakątku, a Maciej niewiele dalej, bo przy ulicy Piastowskiej
w mieszkaniu u siostry Dagmary. Wracaliśmy ze studiów wieczorowych w Czwartek wieczorem po ostatnich zajęciach, bo zajęcia były prowadzone od Poniedziałku popołudnia do Czwartku mniej więcej do godziny 17.00. Miałem szczęście, że właśnie z Maciejem uczęszczałem na zajęcia
z Matematyki wyższej i było później nam łatwiej na uczelni na zajęciach z Matematyki na całym pierwszym roku. Nie wiedziałem jeszcze czy będę po raz drugi zdawał na tę właśnie Akademię Ekonomiczną na Studia Dzienne. Pierwszy semestr studiów zaliczyłem, z dosyć dobrymi ocenami jak na mnie i jak na przedmioty, które należało zaliczyć z dosyć wiedzą, bo była to trzecia lub czwarta uczelnia ekonomiczna w Polsce w rankingach tygodnika ‘Wprost’. Pod koniec Kwietnia 2000 roku planowałem zdawać jeszcze raz na Akademię Ekonomiczną w Krakowie na Studia Dzienne, tym razem zdając oczywiści Matematykę, Język Angielski, a także Historię, zamiast Geografii. Ta zmiana była potrzebna, gdyż łatwiej było dla mnie nauczyć się Historii w szczególności od XVII wieku tej Historii Gospodarczej krajów Świata. Taką decyzję podjąłem wspólnie z Maćkiem Wójcikiem, który również planował podjąć Studia Dzienne od początku albo Studia Dzienne, przenosząc się od razu na drugi rok studiów po zaliczeniu różnic programowych. Również planował zdawać Historię, jako trzeci przedmiot zamiast Geografii. Na pierwszym roku studiów na Akademii Ekonomicznej na studiach wieczorowych wiele się nauczyłem, poznaliśmy z Matematyki założenia zarówno macierzy jak
i funkcji pochodnych i całek, a na Języku angielskim, słownictwo i zwroty biznesowe po angielsku
 z książki ‘Insights into Business’. Na statystyce poznaliśmy założenia średniej, mediany, modalnej, wariancji i kowariancji w szeregach danych. Na Informatyce poznaliśmy zasady działania komputera
i oprogramowania w systemie Windows najnowszej wersji, a także struktury plików oraz bazy danych i Word, Excel i Power Point w programie MS Office. Dalej z Maćkiem Wójcikiem cały rok jeździliśmy do Krakowa w Niedziele, kiedy to podczas jazdy pociągiem poznaliśmy wiele osób z Jarosławia studiujących w Krakowie, a wracaliśmy w Czwartek, rzadziej w Piątek rano do Jarosławia również pociągiem PKP Intercity. Ja również raz na tydzień odwiedzałem babcię Zosię w Piątek wieczorem oraz w Niedzielę o 12.00 Przed wyjazdem do Krakowa.

Akademia Ekonomiczna w Krakowie – Rok 2000/2001

Do powtarzania Matematyki, Języka Angielskiego oraz Historii zabrałem się w Maju roku 2000 i podjąłem z Maćkiem Wójcikiem te egzaminy wstępne. Wyniki również miały być około 15 Lipca roku 2000 i dostałem wiadomości na Internecie, że dostałem się z 60 punktami, a Maciej uzyskał około 67 punktów, bo nie jestem pewien ile punktów dostał, wielkość ta oscylowała w okolicy 67 punktów. Dostaliśmy się, więc jeszcze pozostała decyzja, czy jest możliwość dostania się od razu na drugi rok studiów z różnicami programowymi. Zaraz po sprawdzeniu wyników zadzwoniłem do Maćka na telefon stacjonarny komunikując Maćkowi, że dostaliśmy się obydwoje na uczelnię.  Po rozmowach
z kolegami ze studiów podjęliśmy decyzję, że zaczniemy I rok studiów na Studiach Dziennych na Akademii Ekonomicznej w Krakowie od samego początku od 1 Października roku 2000 i tak też się stało. Od pierwszego roku studiów ruszyłem z podobnymi przedmiotami, jak na Studiach Wieczorowych, z tymże dodatkowo miałem WF, jako sekcja koszykówki oraz oprócz Języka angielskiego, Język niemiecki. Doszła oprócz Historii gospodarczej, Geografia gospodarcza. Bardzo dobrze znajdowałem się na studiach na zajęciach z Mikroekonomii, gdyż uzyskiwałem na tych zajęciach oceny piątkowe, bo miałem już te zajęcia na Studiach Wieczorowych. Rozpoczęło się również chodzenie na dyskoteki i imprezy studenckie do klubów krakowskich. Z tej racji, że zajęcia miałem również w Piątek, a poniedziałkowe zajęcia zaczynałem o godzinie 8.00 z Języka angielskiego to jechałem również do Krakowa pociągiem PKP Intercity o godzinie 18.00 W Niedzielę i miałem już wykupiony bilet miesięczny MPK na linie tramwajowe i autobusowe, a wracaliśmy z Krakowa
w Piątek czasami, a tak w ogóle to w Piątek rano albo popołudniu. Święta Bożego Narodzenia spędziłem w domu rodzinnym w Jarosławiu z mamą i tatem oraz siostrą Basią i babcią Zosią. Później była sesja zimowa, do której przystąpiłem należycie, aż do drugiego semestru. Zajęcia w drugim semestrze były również ciekawe. Mieszkałem, już nie u Cioci Jadzi w mieszkaniu na Zakątku tylko na Azorach w mieszkaniu z kolegami ze Studiów Wieczorowych, Grześkiem Tomicą oraz z jego bratem Sebastianem oraz z Amadeuszem. Nadal jeździliśmy razem z Maćkiem Wójcikiem do Jarosławia
i z Jarosławia do Krakowa i mieliśmy bardzo ciekawe rozmowy w szczególności na temat Ekonomii, Biznesu oraz miesięcznika Forbes, a także o znajomych ze studiów i z Jarosławia, którzy gdzieś studiowali w Polsce. Jeśli chodzi o uczelnię, czyli Akademię Ekonomiczną, to według tygodnika Wprost z roku na rok zajmowała 3 -cie lub 4 -te miejsce w rankingu uczelni wyższych, zaraz po SGH, czyli Szkole Głównej Handlowej w Warszawie oraz Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, a także wysoko w rankingu była Akademia Ekonomiczna we Wrocławiu oraz Katowicach. Z Maćkiem Wójcikiem, często chodziliśmy do Empiku zlokalizowanego na Rynku Głównym w Krakowie
w kamienicy ‘Odeon’ obok Kościoła Mariackiego w Krakowie i tam przeglądaliśmy gazety takie jak Forbes, dzienniki oraz różnego rodzaju magazyny tematyczne. Z większości studentów na Akademii Ekonomicznej największy pozytywny wpływ na mnie miał właśnie Maciek Wójcik, który utorował mi drogę na uczelni, później na studiach dziennych i doszedłem aż do 3 roku na Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Pierwszy rok zaliczyłem jednak z niewielkimi problemami dopiero w Listopadzie, zaliczając lekturkę z Języka niemieckiego na końcu. Jak na uczelnię ekonomiczna, był wysoki poziom
z Języka angielskiego, bo zaawansowany C1/C2 oraz z Języka niemieckiego średnio-zaawansowany, czyli B2/C1. Dawaliśmy radę z Maćkiem Wójcikiem, a Maciek uzyskiwał na tych Studiach Dziennych oceny bardzo dobre i plus dobre, a rzadziej dobre. Razem uzgadnialiśmy, co się nauczyć na każdy przedmiot i w sumie jechaliśmy na uczelnię razem tramwajem. Maciej z racji ograniczonych kosztów studiowania, bo jeszcze do tego mieszkał u siostry, kupował bilety MPK jednorazowe, ja wolałem tryb biletu miesięcznego i mogłem wtedy częściej zahaczyć o Rynek w Krakowie. Z Maćkiem mieliśmy uzgodnione wersje wydarzeń, jak studiować, w miarę w ograniczonych kosztach i chodziliśmy do dyskontu Plus zaraz obok Akademika UJ „Piast”, tam do „Piasta” chodziliśmy też na obiady, które były w miarę tanie jak na tamte czasy. Omawialiśmy przedmioty na uczelni i jak mieć dalszą drogę kariery. Maciek na 3- cim roku studiów poleciał do wujka i cioci do Kanady. Ja zastanawiałem się jak pogodzić naukę z wyjściami na dyskoteki w Krakowie. Chodziliśmy raczej z kolegami innymi do klubów takich jak „Przychodnia” klub Akademii Ekonomicznej na ulicy Floriańskiej, do „Carpe Diem” na Siennej, do „Fausta” oraz do klubu na ulicy Sławkowskiej i do „Cienia” na Św. Jana oraz do „Dolce Vita” przy ulicy Grodzkiej. Maciek wolał się pouczyć i bardzo dobrze i pozytywnie nastawił mnie również do nauki. Kończąc urywek o studiach na pierwszym roku to ukończyłem Mikroekonomię z wynikiem Bardzo dobrym z zaliczenia i egzaminu oraz troszkę słabiej, ale w pierwszym terminie Geografię gospodarczą u bardzo wymagającego Prof. Bogusława Luchtera, ja byłem starostą grupy ćwiczeniowej
i wymagania naukowe, co do mojej osoby były wyższe. Musiałem mianowicie przygotowywać mapki
z wykresami i miejscami występowania różnych zjawisk geograficznych. Do wyszczególnień geograficznych należały miejsca występowania i pochodzenie języków oraz inne zdarzenia geograficzne. Po zaliczeniu pierwszego roku Studiów Dziennych, z Maciejem począwszy od pierwszego roku, bo jak przypominam Wam drodzy czytelnicy to zdawaliśmy jeszcze raz po Studiach Wieczorowych na Akademię Ekonomiczną jeszcze raz. Na drugim roku studiów planowałem zamieszkać z Maćkiem Wójcikiem i z kolegami z Jarosławia z Marcinem Forczkiem vel „Maniut” oraz
z Januszem Tomczykiem i planowałem się z Maćkiem uczyć wytrwale na studiach, a mianowicie na drugim roku studiów. Chodziliśmy z Maciejem na Rynek do Empiku, aby czytać gazety i magazyny tak pobieżnie w księgarni, gdzie można było usiąść i napić się również filiżanki kawy. Zamieszkałem
z Maćkiem, Marcinem oraz z Januszem w mieszkaniu na piętrze domu jednorodzinnego 2km za Salwatorem w Krakowie przy ulicy Księcia Józefa. Mieszkaliśmy tam przez miesiąc i wyszedł duży rachunek za wodę. Pojechałem z Maćkiem do Duszpasterstwa „Sztuba” do kościoła Ojców Dominikanów, gdzie również była zapisana Maćka siostra Dagmara, u której mieszkał Maciek na pierwszym roku studiów. Przyszła tam pani, jak się poznaliśmy później o nazwisku Łobodzińska
i oferowała mieszkanie w starej kamienicy do podnajęcia przy ulicy Urzędniczej. Jak się okazało było to stare mieszkanie dwupokojowe ze starymi meblami po prof. AGH jak się później okazało i ze starymi książkami, które można było poczytać. Tam też zamieszkaliśmy i wyszło nam 1100PLN czynsz dla właścicielki oraz 500PLN mediów, co wychodziło 400PLN na głowę, bo tam zamieszkaliśmy
i zamieszkałem właśnie z Maciejem, Marcinem oraz Januszem.  Z Maćkiem, uczyliśmy się wytrwale
w starej kuchni w mieszkaniu przy ulicy Urzędniczej i mieliśmy tam stary czarno biały 14 calowy telewizor i bardzo dobrze nam się uczyło. Chodziliśmy na obiady na stołówkę uczelnianą na Akademii Ekonomicznej albo do „Piasta” stołówki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tam w Piaście znajdowało się również ksero podobnie jak na Akademii Ekonomicznej i kserowaliśmy fragmenty książek i kserówek podawanych nam na zajęciach. Na uczelni poznaliśmy wiele kolegów i koleżanek i było bardzo przyjemnie pójść również na imprezy uczelniane w różnych klubach w granicach plant na Rynku, jak również do klubu „Żaczek” przy miasteczku AGH. Maciek uzyskiwał wyjątkowe oceny, bo udało się mu osiągnąć praktycznie same piątki na uczelni. I tak wytrzymaliśmy na zajęciach do Maja i Czerwca roku 2001, kiedy to podchodziliśmy już do naszej czwartej sesji naukowej. Czasami jechałem na Kurdwanów do mieszkania mojego kolegi z grupy z Języka angielskiego i z Języka niemieckiego oraz
z grupy ćwiczeniowej i wykładowej Łukasza Tuszyńskiego oraz mieszkał u niego drugi mój kolega Radek Toś ze Staszowa koło Kielc. Obydwoje uzyskiwali bardzo dobre oceny na uczelni. Bardzo miły
i dobry był wobec mnie Radek Toś, z którym znaleźliśmy wspólny język na temat studiowania
i wychodzenia do klubów oraz na zakupy spożywcze do sklepów i marketów oraz supermarketów. Radek z Łukaszem uzyskiwali oceny bardzo dobre zarówno z Języka angielskiego, jak i z Języka niemieckiego. Dobrze przygotowywali się do lekturek z tych języków, a także do przedmiotów ogólnych na uczelni. Na drugi roku szczególnie, jak mieszkałem przy ulicy Urzędniczej, dużo chodziłem z Maćkiem na stołówkę uczelnianą i do Piasta oraz chodziliśmy do Biblioteki Uczelnianej, jak również na Rynek do Empiku i tam czytaliśmy już w szczególności Forbes’a i ja czasami kupowałem ten właśnie miesięcznik. Marcin studiował Fizykę na AGH – Akademii Górniczo – Hutniczej i pomagałem mu w rozwiazywaniu zadań Chemii, a także częściowo z Matematyki oraz Fizyki. Marcin Forczek vel „Maniut” był miłośnikiem koszykówki i NBA – czyli Ligii Zawodowej
w koszykówce w Stanach Zjednoczonych USA. Marcin korzystał na studiach ze zbioru zadań Pazdro
i pomagałem mu w rozwiazywaniu tych właśnie zadań, również z gwiazdką, gdyż miałem cały zbiór zadań przerobiony przed Olimpiadą z Chemii z 7 klasie Szkoły Podstawowej nr 5 im. Baśki Puzon
w Jarosławiu, zlokalizowanej około 60 metrów od mojego domu. Maciek poszedł na uczelni na Wydział Finansów i tam też dostawał bardzo dobre oceny, ja byłem na Wydziale Zarządzania na kierunku Marketing i Zarządzanie i specjalności jak się później okazało na specjalności Euromarketing. Podczas nauki w mieszkaniu z Maćkiem byliśmy trochę przemęczeni nauką, ale dawaliśmy radę. Na drugim i trzecim roku u mnie dochodziły zaliczenia i egzaminy z Zarządzania, Rachunkowości, Prawa Gospodarczego, Finansów oraz Marketingu, Maćkowi dochodziły zaliczenia i egzaminy z Finansów
i Bankowości i innych przedmiotów kierunkowych. Czasami przygotowywaliśmy jedzenie w postaci filetów z kurczaka z ryżem i sałatką zakupionych w sklepach sąsiadujących z ulicą Urzędniczej, a była to ulica Lea. Na weekendy również wracaliśmy, ja z Maćkiem z Krakowa do Jarosławia, ja więcej się uczyłem w Jarosławiu, a czasami, bo co drugi tydzień zostawaliśmy w Krakowie, aby się uczyć do zaliczeń i egzaminów. Czasami wracałem sobie, aby się uczyć w mieszkaniu w wolnym pokoju mojej Cioci na Zakątku, gdzie wcześniej mieszkałem przed mieszkaniem na Azorach. W tym pokoju miałem do dyspozycji telewizor i jakieś kilka podstawowych kanałów telewizyjnych jak TVP1, TVP2, TVN, Polsat i tam przy stoliku się uczyłem, czasami też odsypiałem zajęcia i nieprzespane noce, gdzie uczyłem się również z Maćkiem w mieszkaniu naszym podnajętym przy ulicy Urzędniczej właśnie. Jeździłem również do Cioci Basi i Wujka Romana oraz Cioci Gosi z Wujkiem Markiem, tak ażeby odpocząć przez weekend. Wracałem pociągiem PKP Intercity relacji albo z Wrocławia do Przemyśla, albo ze Szczecina do Przemyśla, a raz jechałem pociągiem relacji Berlin – Wrocław – Kraków, jako EuroCity pociąg ekspresowy. W sumie na studiach na drugim i trzecim roku mieliśmy po 3 godziny Języka angielskiego i Języka niemieckiego. Z Języka angielskiego przerabialiśmy książkę „Insights into Business”, a z Języka niemieckiego książkę „Unternehmens Deutch”, czyli Język niemiecki biznesowy. Podczas trzech lat nauki języków, mieliśmy dwa kolokwia językowe semestralnie po 35 punktów oraz jedną lekturkę semestralnie za 15 punktów do sumy 100 punktów w semestrze oraz 15 punktów za frekwencję, czyli uczęszczanie na zajęcia i jeszcze 10 punktów za pozostałem prace naukowe.
Z wszystkich przedmiotów również były albo dwa zaliczenia kolokwiów, które to przedmioty kończyły się egzaminem z danego przedmiotu. Maciek wybrał spartańskie warunki, że nie było ważne jak mieszka, z jakim standardem mieszkania i pokoju, ale w takich warunkach, aby było łóżko oraz kuchnia, możliwy aneks kuchenny i łazienka. I tak mieliśmy na ulicy Urzędniczej w mieszkaniu, było całkiem przyjemnie i mieszkaniu to miało swoją własną historię, historię profesora AGH, bo mieszkaniu znajdowało się niedaleko obok kampusu AGH. Maciek wygrał pojedyncze bilety dzienne, czyli z prawem przejazdu tam na uczelnię i z powrotem oraz bilet PKP IC do Jarosławia i z powrotem do Krakowa na studia. Wydawałoby się, że studia są proste, ale przedmioty i dwa języki, w tym wszystkim ćwiczenia i wykłady powodowały, że musieliśmy nabyć wiedzę z zakresu Ekonomii, Zarządzania i Finansów oraz Prawa, która to wiedza była dla nas nowością. Teraz z punktu widzenia czasu, wiedza ta jest dla nas prozaiczna, czyli taką można powiedzieć prosta w rozumowaniu. Wtedy była to całkowita nowość. Ważne było, aby były spełnione podstawowe warunki zamieszkania
w mieszkaniu, tak, aby były to spartańskie warunki na określony czas studiów i rzeczywiście łatwiej było zmieniać mieszkanie, co roku niż mieszkać w jednym przez dłuższy czas.

Akademia Ekonomiczna w Krakowie – Rok 2002/2003

Na trzecim roku zamieszkałem ze Sławkiem Szuflitą z Tuczemp koło Jarosławia w mieszkaniu, przy ulicy księdza Stojałowskiego na Kurdwanowie w trzy pokojowym mieszkaniu i jeszcze zamieszkał z nami Grzesiek Skwara, jako kolega Sławka ze studiów z AGH oraz Piotr Krzesiński z Sośnicy koło Jarosławia i Andrzej Strusiński również z okolic Jarosławia. Jakoś udało nam się w piątkę pomieścić
w mieszkaniu na Kurdwanowie. Linią tramwajową jechaliśmy na uczelnię, ja na Akademię Ekonomiczną jakieś 45 minut do Dworca Kolejowego PKP, a ja później szedłem na nogach jakieś 15 minut na uczelnię przez Dworzec. Koledzy jechali w czwórkę na AGH autobusem z pobliskiego przystanku przy ulicy Księdza Stojałowskiego. Poznaliśmy się w klubie ADM w Jarosławiu i Sławek zorganizował podnajęcie mieszkania na Kurdwanowie. Maciek Wójcik zamieszkał w podnajętym mieszkaniu przy ulicy Daszyńskiego przy rondzie Grzegórzeckim i miał jedynie jeden przystanek do pokonania tramwajem albo autobusem do ronda Mogilskiego i tam wysiadał przy Akademii Ekonomicznej. Gdybym zamieszkał z Maćkiem to na pewno łatwiej udałoby mi się uczyć i osiągać lepsze oceny na studiach. Mieszkał za to koło mnie wcześniej wspomniany Łukasz Tuszyński oraz Radek Toś, który u Łukasza mieszkał i podnajmował pokój w mieszkaniu przy pętli tramwajowej na Kurdwanowie. Marcin Forczek Vel Maniut mieszkający z nami w poprzednim mieszkaniu również zamieszkał z Maćkiem Wójcikiem i Janusz Tomczyk również tam przy ulicy Daszyńskiego. Odwiedziłem Maćka tam mieszkaniu podnajętym u niego kilka razy i porozmawialiśmy sobie
o Akademii Ekonomicznej, o studiowaniu, o przedmiotach i profesorach uczelnianych. Moja znajomość z Maćkiem nadal była bardzo dobra i nasze relacje, a Maciek jeszcze na wakacjach po trzecim chyba roku studiów udał się samolotem w podróż do Cioci i Wujka w Kanadzie, Wujka, który był konsulem generalnym Polski RP w Kanadzie właśnie.

Mieszkałem na Kurdwanowie i jeszcze do końca października graliśmy w koszykówkę
‘w piątkę’ i z innymi kolegami na boisku do koszykówki w przybocznej szkole podstawowej. Chodziliśmy do pobliskiego sklepu na zakupy i wychodziło około 100PLN na jedzenie tygodniowo oprócz chodzenia na stołówkę uczelnianą, które w między czasie z roku na rok podrożały. Za mieszkanie 2 pokojowe płaciliśmy tak, że z opłatami wychodziło około 450PLN miesięcznie plus bilet miesięczny MPK i bilety na przejazdy kolejowe PKP IC plus jeszcze na jedzenie, oprócz stołówki to jedzenie ze sklepu. Jak mieszkałem z Maćkiem Wójcikiem to, gdy chodziliśmy na stołówkę, to jeszcze w mieszkaniu piliśmy wodę mineralną, kubek dobrej herbaty albo kawy i śniadanie i kolację w postaci bułki z szynką lub z serem lub szynką z puszki, czy też rybą i maślankę lub kefir z pobliskiego dyskontu Plus przy ulicy Piastowskiej. Wspomnę jeszcze, że z Maćkiem chodziłem na siłownię do pobliskiej uczelni siłowni przy ulicy Topolowej, również niedaleko Dworca Kolejowego PKP. Wracając do Kurdwanowa, gdzie mieszkało się bardzo dobrze i mieliśmy tam kablówkę i dostęp do Internetu, a ja miałem w miarę dobry komputer PC z MS Office, czyli Wordem i Excelem oraz słuchaliśmy na nim muzyki. Mieszkanie miało około 65 m2 i mieszkało się bardzo dobrze. Podczas okresu letniego przesiadywaliśmy również na balkonie, który był w miarę duży. Po zaliczeniu drugiego roku, a było to już na trzecim roku pojechałem jeszcze raz pociągiem PKP IC do Cioci Basi i Wujka Romana do Wrocławia na weekend.

W mieszkaniu było dużo lepiej i można sobie tylko powiedzieć, aby się więcej uczyć, aby dostawać bardzo dobre oceny. Maciek Wójcik również miał lepsze mieszkanie to przy ulicy Daszyńskiego, niż to nasze przy ulicy Urzędniczej, gdzie w takich warunkach skromnych spartańskich również mieszkało się bardzo dobrze. Wyjazd w ogóle do Krakowa był niebywały, cały czas nowe sytuacje na uczelni i poza nią, na Rynku i w mieście, czy też w mieszkaniu. Możliwe były wyjścia do klubów, a ja kolegów z mieszkania oprowadzałem po klubach, między innymi jeszcze ‘9’tka przy ulicy Szewskiej. Poszliśmy również do „Gorączki” przy ulicy Szewskiej również. Koledzy nie wiedzieli oprócz tego, że studiują i muszą się uczyć, to, że co mają robić w życiu, gdzie ich los pokieruje. Starali się studiować, ale po wielu rozmowach, pomimo ciężkich studiów na AGH, jakoś im rok mijał. Ja starałem się sprostać wymaganiom Języka angielskiego i Języka niemieckiego na uczelni i trochę się w tym wszystkim pomieszałem. Miałem wiele rozmów również z Łukaszem Tuszyńskim i Radkiem Tosiem, którzy studiowali razem ze mną na Akademii Ekonomicznej. Naszym hasłem podczas studiowania na takiej uczelni już od moich Studiów Wieczorowych było: „Od Zakopca aż do Helu AE rządzi na Wawelu.” Skandowaliśmy to hasło z kolegami już podczas pobytu w Zakopanem na ulicy przy Krupówkach na Studiach Wieczorowych. Na trzecim roku również doszły takie przedmioty jak Ekonometria i Barania Operacyjne, które to przedmioty wymagały zastosowania Matematyki wyższej tej ekonomicznej. Uczyłem się wytrwale w mieszkaniu na Kurdwanowie z kserówek, które dostałem od kolegów. Doszła jeszcze Matematyka Ekonomiczna oraz Prognozowanie i Symulacje. U profesora Dziadonia dostałem ocenę 3.5 z Procesu Zarządzania i wyróżnił mnie i tak na tle całego roku, gdyż zbierałem indeksy całego roku i profesor dokonywał wpisów do indeksów. Ekonometrię miałem
z profesorem Pipieniem oraz prof. Osiewalskim, który był uznawany na 4 tego na Świecie znawcy Ekonometrii. Badania Operacyjne miałem z autorem również książki uczelnianej prof. Jędrzejczykiem. Jeśli chodzi Prognozowanie i symulacje to były to zajęcia z panią dr Pawełek. Miałem również taki przedmiot jak Zarządzanie Projektem Ekonomicznym, z którego to przedmiotu dostałem ocenę 4.5
u prof. Adama Stabryły. Podziękowałem bardzo panu profesorowi i przeprosiłem za to, że nie byłem na I terminie egzaminu, ale byłem przeziębiony i pokazałem zaświadczenie lekarskie od lekarza
i podziękowałem bardzo za tak dobrą ocenę jak 4.5 właśnie. Na języku angielskim ważyły się moje losy głównie z lekturkami, a inna sprawa, że obydwa kolokwia, z obu języków powinny być zaliczone. Po rozmowach z Maćkiem Wójcikiem dochodziłem do wniosku, że aby uzyskiwać lepsze oceny to trzeba włożyć w naukę więcej pracy, tak, aby było to 4.5 lub 5.0. Moi kolejni koledzy z Kurdwanowa Łukasz Tuszyński i Radek Toś również mocno przykładali się do lekturek z języków. Języki zarówno angielski, jak i niemiecki rządziły się swoimi prawami i trzeba było na nie poświęcić trochę czasu zarówno na kolokwia, jak i na lekturki.

Akademia Ekonomiczna w Krakowie – Rok 2003/2004

               Podczas trzeciego roku również zrobiły mi się zaległości ze studiów i w Maju i Czerwcu był okres zdawania zarówno poprzedniej sesji zimowej, jak i podchodzenie do egzaminów z Języków Obcych. Możliwe natomiast było podejście do egzaminu z Języka angielskiego LCCI z ocenami
z Londynu, czyli London Chamber of Commerce and Industry. Nadal utrzymywałem kontakt przynajmniej telefoniczny z Maćkiem Wójcikiem i on mieszkał przy ulicy Daszyńskiego. Postanowiłem z kolegami z mieszkania z Kurdwanowa, ze Sławkiem Szuflitą oraz Grześkiem Skwarą, że zamieszkamy razem i była tylko kwestia gdzie. Pozostali koledzy Piotr Krzesiński i Andrzej Strusiński nie dali rady na ciężkich studiach na AGH i ich drogi potoczyły się tak, że wrócili do domu i tam dokonywali dalszych wyborów. Znalazłem ze Sławkiem i Grześkiem mieszkanie przy ulicy Skarbińskiego 12/12 i tam podnajęliśmy mieszkanie od państwa Timew mieszkających w mieszkaniu przy Zakątku, gdzie moja Ciocia miała mieszkanie, w którym się wcześniej uczyłem. W mieszkaniu tym Cioci przez cały czas duży pokój był zamknięty, a mały podnajęty. Więc podsumowując, z mieszkania na Kurdwanowie przenieśliśmy się do mieszkania przy ulicy Skarbińskiego 12/12. W tym mieszkaniu 2 pokojowym
w dużym większym pokoju zamieszkał Sławek z Grześkiem, a ja zamieszkałem w mniejszym pokoju. Miałem tam stary telewizor kolorowy typu Neptun i oglądaliśmy razem telewizję i mieliśmy dwa komputery. Postanowiliśmy się jeszcze wytrwalej uczyć. Ja znowuż miałem zaległości z 3 roku studiów. Sławek otrzymywał tylko bardzo dobre oceny, a Grzesiek nieco słabiej, ale też bardzo dobrze. Mieszkanie znajdowało się tuż obok ulicy Lea przy miasteczku AGH oraz również obok znajdowały się akademiki Uniwersytetu Jagiellońskiego, wcześniej Politechniki Krakowskiej oraz klub, dyskoteka „Pod Przewiązką”. Podczas studiowania na Akademii Ekonomicznej utrzymywałem również kontakt z trzema kolegami z Jarosławia z Liceum, a mianowicie byli to Marek Giec, Jarek Mazur i Marcin Piętnik. Dostałem od nich zaproszenie na przysięgę wojskową w Czerwcu 2003
 i pojechałem pociągiem do Warszawy na Bemowo, gdzie znajdował się WAT – to jest Wojskowa Akademia Techniczna. Pojechałem pociągiem PKP IC do Warszawy i autobusem na Bemowo. Tegoż samego dnia o godzinie 14.00 wracałem pociągiem PKP IC z Warszawy do  Jarosławia do domu. Dostałem jeszcze zaproszenie na spotkanie u Marka Gieca w domu przy ulicy Piastów, gdzie odbyło się przyjęcie okolicznościowe i posiedziałem trochę u Marka i było bardzo przyjemnie. Ponieważ był to Czerwiec roku 2003, więc wracałem już po Weekendzie do Krakowa na Akademię Ekonomiczną, aby zaliczać sesję.

We Wrześniu 2003 zamieszkał ze mną jeszcze kolejny bardzo dobry kolega ze Studiów Dziennych, który był ze mną na Wydziale Zarządzania, kierunku Zarządzanie i Marketing oraz na specjalności Rachunkowość, który nazywał się Paweł Urbanek. Ja starałem się zaliczyć sesję
z trzeciego roku studiów, a był to Wrzesień. Poszliśmy z Pawłem do kina przy Al. Pokoju na film 3D
w IMAXie o Delfinach, a także na film do kina Mikro przy Placu Inwalidów, gdzie był wyświetlany film francuski od rzemieślnikach, tak zwane kino ambitne, taki można powiedzieć film o życie stolarzy, gdzie ojciec uczył syna fachu. Mieliśmy okazję być na meczu Wisły Kraków z NEC Neimejen
w Pucharze UEFA. Dostaliśmy bardzo dobre bilety po jakieś 65PLN za jeden bilet i oglądnęliśmy mecz o 21.00, a był to mecz wygrany przez Wisłę Kraków wynikiem 2:1. Byłem również w stałych rozmowach z Maćkiem Wójcikiem i rozmawialiśmy o studiach i przedmiotach i o dalszej karierze, możliwe, że w jakiejś korporacji zachodniej, amerykańskiej lub europejskiej w Krakowie. Maciek nadal mieszkał przy ulicy Daszyńskiego i miał tam bardzo dobre warunki mieszkaniowe podobnie jak ja na Skarbińskiego 12/12. Najważniejsze dla nas obydwu było ukończyć studia i dostać się do korporacji właściwie.

Studium Dziennikarskie – Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie – Rok 2003/2004

W Październiku 2003 postanowiłem zdawać egzamin na Studium Dziennikarskie na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Egzamin był ogólny ze znajomości wiedzy dziennikarskiej tej telewizyjnej, radiowej oraz publicystycznej. Dostałem się na Studium Dziennikarskie i opłaciłem od razu studium. Poznałem tam wiele osób o zarachowaniu dziennikarskim to znaczy mających duże podwaliny językowe w zakresie języka polskiego. Nadal utrzymywałem kontakt telefoniczny
z Maćkiem Wójcikiem. Paweł Urbanek natomiast podjął razem ze mną Studium Dziennikarskie i po zajęciach na Akademii Ekonomicznej studiowaliśmy razem Dziennikarstwo można tak powiedzieć. Mieszkając na ulicy Skarbińskiego 12/12 miałem blisko do linii tramwajowej prowadzącej do Akademii Ekonomicznej oraz na Studium Dziennikarskie na Uniwersytecie Pedagogicznym. Maciek Wójcik mieszkał w drugiej części Krakowa, dalej na ulicy Daszyńskiego w podnajętym mieszkaniu. Jego tato miał mu kupić mieszkanie w Krakowie i był w tym celu w Wielkiej Brytanii i tam pracował, jako dentysta stomatolog i miał zarobić na to mieszkanie. Siostra Maćka Dagmara miała już mieszkanie przy ulicy Piastowskiej wykupione na własność, a przekazane przez jej tatę i zakupione przez niego. Ja mieszkając z kolegami w sumie przez cały rok czasu 2003/2004 i mieszkało się nam bardzo dobrze. Chodziliśmy czasami na imprezy w klubach krakowskich. Ze studiami niestety pożegnali się Piotr Krzesiński i Andrzej Strusiński z tego mieszkania na Kurdwanowie. Podjęli pracę, czy też zostali zatrudnieni za granicą i jakoś ich życie się potoczyło dalej. Ja nadal jeździłem do Jarosławia na weekend i byłem tylko raz w tym roku 2003/2004 we Wrocławiu u Cioci Basi i Wujka Romana. Miałem również bardzo ciekawe rozmowy ze Sławkiem i z Grześkiem w mieszkaniu. Chodziłem do pobliskiego kościoła w Niedzielę i w tygodniu czasami też. Rozmawialiśmy mianowicie na tematy życiowe, studiów, wykładów, wykładowców oraz to, co zamierzamy dalej robić w życiu. Sławek uzyskiwał wszystkie oceny bardzo dobre na AGH i bardzo dobrze mu poszły studia na Wydziale Paliw i Energii, na kierunku Paliwa i Wiertnictwo. Grzesiek był na również ciekawym kierunku na Chłodnictwie chyba, ale nie wdawałem się w to, na jakim jest kierunku. Na pierwszych latach mieli takie przedmioty jak Matematyka, Fizyka i Chemia przede wszystkim oraz wiele innych przedmiotów już kierunkowych. Sławek również był moim bardzo dobrym kolegą, a z Grześkiem znaliśmy się ze studiów dopiero i pochodził z Zawiercia, gdzieś po drodze do Częstochowy. Sławka znałem wcześniej, bo chodził z moją siostrą do klasy w Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu. Ja wracałem do Jarosławia na każdy weekend, bo bardzo byłem związany
z babcią emocjonalnie i babcia Zosia bardzo się cieszyła, kiedy ja odwiedzałem. Z babcią Zosią omawiałem temat studiów i były to bardzo przyjemne rozmowy, babcia była intelektualistką i osobą bardzo wierzącą po katolicku. Niepotrzebnie jedynie ze Sławkiem zastanawialiśmy się nad sensem życia, a powinno to mieć podwaliny religijne osadzone w Religii katolickiej, to znaczy, że życie jest od Pana Boga dane i zawsze ma sens, niezależnie ile spotka nas przeciwności losu, a może w ogóle dobrze wszystko się układa. Zacząłem czytać więcej tygodników takich jak Newsweek i Wprost oraz gazet Rzeczpospolitej oraz Gazety Wyborczej. Ponieważ byłem również na Studium Dziennikarskim to zacząłem się bardzo rozwijać intelektualnie, czytając powyższe pozycje prasowe. Na Studium Dziennikarskim poznałem wiele osób ciekawych intelektualnie, z którymi mogłem porozmawiać
 i spotykaliśmy się również po zajęciach w klubach krakowskich. Tak też starałem się dobrnąć do końca czwartego roku na Akademii Ekonomicznej oraz na do trzeciego semestru na Studium Dziennikarskim na Uniwersytecie Pedagogicznym. Zacząłem mianowicie dużo czytać periodyków
i zebrałem dużą wiedzę o Polsce i o Świecie, gdzie w ciągu dwóch lat przeczytałem 104 tygodniki Wprost i 104 tygodniki Newsweek. Będąc na czwartym roku studiów na Akademii Ekonomicznej nie znalazłem drugiej połówki na życie i poznałem wiele wspaniałych dziewczyn zarówno na Akademii Ekonomicznej, jak i na Studium Dziennikarskim to nie potrafiłem sobie przysiąść w kawiarence przy jednej, a zależało mi na znalezieniu wspaniałej dziewczyny, przede wszystkim inteligentnej, oczytanej w książkach i rodzinnej. To w sumie wystarczyło, aby poprzestać na laurach. W sumie w tym okresie czwartego roku, tak mówię tylko, bo na Akademii Ekonomicznej miałem trochę zaległości z trzeciego roku, a Maciek Wójcik mój dobry kompan w rozmowach wrócił z Kanady i jemu te wszystkie egzaminy szły bardzo dobrze. Zaliczał nadal wszystko na piątkach, a ja nie potrafiłem usiąść i pouczyć się wytrwale przez dwa tygodnie, aby wszystko pozaliczać. Egzaminy były dosyć trudne, bo były to przeważnie testy wielokrotnego wyboru lub czasami jednokrotnego, a czasami pytania opisowe. Już na końcu trzeciego roku zaliczyłem przedmiot Zarządzanie Personelem i po zaliczeniu ćwiczeń na pozytywną ocenę, podjąłem egzamin i była to opisówka Po przyjściu po wpis do pani profesor okazało się, że zaliczyłem bardzo ładnie na 4.0 i pani profesor zapytała się czy uczęszczałem na wykłady, bo mnie nie widziała, a ja odpowiedziałem, że nie uczęszczałem na zajęcia, a pani powiedziała, że gdybym był na zajęciach to dałaby mi ocenę 5.5. Podziękowałem pani za ocenę 4.0
i wyszedłem z Sali z konsultacji. Dało mi to wydarzenie do zrozumienia, że gdybym chodził na wszystkie zajęcia to uzyskiwałbym wyjątkowe oceny, łącznie z Językiem angielskim i z Językiem niemieckim. Maćka już rzadziej widziałem i czasami zdzwoniłem, gdyż nie miał aż tak dużo czasu
 i miał pracę do obrony w 2005 roku w Czerwcu, bądź w Lipcu. Mój kolega Paweł Urbanek, jak się później okazało to obronił się na specjalności Rachunkowość w 2007 roku. Miałem wtedy kryzys może nie wiary, gdyż wierzyłem Panu Bogu w sens wszystkiego, ale nie szło mi na jednej i drugiej uczelni dobrze. Maciek podjął później pracę w dziale Finansów w Philipie Morrisie w Krakowie. Sławek z Grześkiem kończyli uczelnię dopiero w 2007 roku, bo byli nieco młodsi ode mnie. Wyjaśniłem sobie jedno, że chodząc do Biblioteki uczelnianej, przeglądałem wiele książek i czytałem na miejscu bądź pożyczałem do mieszkania do uczenia i że ucząc się nabywałem ogromną wiedzę, ale nie to, co trzeba do zajęć łącznie z lektoratami.

Akademia Ekonomiczna – Zarządzanie i Marketing, Euromarketing –  Studium     
Dziennikarskie – Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie – Rok 2005/2006

Potrzebowałem przerwy, a ponieważ byłem już prawie na 4 -tym roku na Akademii Ekonomicznej oraz na Studium Dziennikarskim to uczyłem się i czytałem periodyki to wziąłem dziekankę na obydwu uczelniach. Zjeżdżałem do Jarosławia i miałem swobodę pobytu w Jarosławiu
 i w Krakowie, zacząłem się więcej rozglądać po Polsce i po Świecie oglądając Wiadomości na TVP1 oraz Fakty na TVN i Fakty po Faktach na TVN24. Ta dziekanka nastąpiła w ten sposób, że będąc
w Jarosławiu Wujek Paweł z Ciocią Anią zapytali się mnie, czy nie chciałbym porozmawiać
z psychiatrą, a jak się wypytałem, że był psychiatrą wojskowym również, to poszedłem na parter do mieszkania do pana Wojciecha Tłuczka, tak zapamiętałem, że to mój imiennik Wojtek. ‘Spowiadałem’ się można powiedzieć przez jedną całą godzinę i powiedziałem, że nie mogę wytrzymać sam ze sobą na studiach na dwóch uczelniach. Opowiadałem z przekonaniem, że moje życie ułożyło się podobnie jak znanego matematyka Johna Nash’a w filmie Piękny Umysł (rok premiery 2000), a był to Marzec roku 2004. Dostałem lekarstwa, po których czułem się dużo lepiej. Odpoczywałem dużo czasu
i przeglądałem jedynie kserówki ze studiów i książki. Przystąpiłem do psychoterapii dziennej w Szpitalu Psychiatrycznym w Jarosławiu przy ulicy Kościuszki i przez pierwsze dwa tygodnie mama mnie dowoziła na zajęcia na godzinę 8.00 rano i później już sam chodziłem na nogach około 2.5km drogi w jedną stronę. Czytałem dalej Wprost oraz Newsweek. Dziekanka trwała przez rok 2004 i rok 2005, aż do Września, 2005 kiedy to nastąpił mój powrót na Akademię Ekonomiczną na 3 rok
i w sumie podjąłem również Studium Dziennikarskie na Uniwersytecie Pedagogicznym. Mieszkałem
u Cioci Jadzi w mieszkaniu na ulicy Zakątek i miałem tam dostępny duży pokój, a w drugim pokoju mieszkały najpierw koleżanka Kasia, a później dwie dziewczyny Dorota i Mariola. Jak się okazało to mogłem mieszkać w tym mieszkaniu wcześniej. Koszty były podstawowe, czynsz, prąd, gaz i woda oraz kablówka i dostęp do Internetu. Miałem trochę lepszy komputer i dobrze mi się na nim pracowało. Chodziłem w Jarosławiu na wizyty do pani psychiatry dr Olejarki i kilka razy odwiedziłem pana dra psychiatrę Wojciecha Tłuczka, z którym miałem ‘spowiedź’ w Marcu 2004. Dalej czytałem periodyki, to znaczy tygodniki Wprost i Newsweek oraz pożyczałem książki z Biblioteki uczelnianej
 i chodziłem na siłownię na Rynku przy ulicy Grodzkiej do „Maśki”. Sławek zamieszkał przy ulicy Mazowieckiej i obronił się pracą dyplomową na ocenę Bardzo dobrą na AGH. Grzesiek również się obronił i był bardzo obrotny na giełdzie i inwestował w fundusze i akcje. Z Maćkiem również byłem
w stałym kontakcie i Maciek po obronie pracował w Philipie Morrisie i tam też szybko awansował. Łukasz Tuszyński i Radek Toś również ukończyli uczelnię w terminie w Czerwcu bądź Lipcu 2005
 i podjęli pierwsze prace. Łukasz wyjechał do Irlandii do pracy, natomiast Radek podjął pracę w dziale finansów w RR Donnelley w Krakowie. Podjąłem współpracę z firmą ubezpieczeniową Generali TUI S.A. w Krakowie i chodziłem na kurs przygotowawczy i zaliczyłem go egzaminem z ubezpieczeń pod KNF – Komisję Nadzoru Finansowego. Jak się okazało była to krótka współpraca, gdyż nie otworzyłem docelowo działalności gospodarczej na Ubezpieczenia. Nadal jeździłem tramwajem na Rynek do klubu fitness Maśka i trenowałem oraz na Akademię Ekonomiczną i na Studium Dziennikarskie. Na uczelni miałem zaległe semestr letni z Języka niemieckiego, miałem natomiast zaliczony egzamin
z Języka angielskiego. Podchodziłem również w Grudniu do egzaminu z Prawa Unii Europejskiej
 i zaliczyłem go testem wielokrotnego wyboru z punktami ujemnymi na 3.0. Od sesji semestru letniego od Lutego do Czerwca zaliczyłem kilka zaliczeń i egzaminów i miałem jeszcze do zaliczenia egzaminy z trzeciego roku studiów. Już spocząłem na laurach i mieszkałem u Cioci Jadzi z Nowego Jorku w mieszkaniu w bloku przy ulicy Zakątek. Tak się stało, że pobyt w Krakowie na Akademii Ekonomicznej i na Studium Dziennikarskim zakończył się przestaniem studiowania, bo mój stan zdrowotny mocno się popsuł i musiałem w 2007 roku wrócić na ‘Psychoterapię Dzienną’ w Szpitalu Psychiatrycznym przy ulicy Kościuszki w Jarosławiu.

Podjęte Studia Dzienne w Państwowej Wyższej Szkole Techniczno- Ekonomicznej
w Jarosławiu w latach 2011 do 2016 (obecnie PANS – Państwowa Akademia Nauk Stosowanych)
 i ukończyłem z wynikiem Bardzo dobrym uzyskując tytuł magistra Zarządzania w zakresie nauk socjologicznych.

Jak się dużo później okazało to nie był koniec mojego studiowania i wróciłem w sumie 2011 roku na studia na pierwszy rok studiów w Państwowej Wyższej Szkole Techniczno – Ekonomicznej
w Jarosławiu na 5-cio letnie Studia Dzienne na Zarządzaniu i specjalności Zarządzanie Jakością na Studiach Licencjackich i Zarządzanie Marketingiem na Studiach Magisterskich. Studia te ukończyłem ze Średnią 4.64 na Studiach Licencjackich oraz 4.70 na prawie samych piątkach i plus dobrych oraz dobrych przez całe Studia Magisterskie. W Czerwcu 2016 uzyskałem Absolutorium i miałem zaliczone wszystkie zaliczenia ćwiczeń i egzaminy podczas Studiów Magisterskich. Napisałem pracę na obronę
i uzyskałem z recenzji ocenę 4.5 oraz 5.0 ze średniej ze studiów oraz 5.0 z obrony pracy magisterskiej. ‘Uzyskałem swój wymarzony tytuł magistra Zarządzania.’  

Zdany egzamin na Studia Doktoranckie na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie dnia 20 Września pisemny oraz 25 Września roku 2017- egzamin ustny motywacyjny.

Wtedy to rozpocząłem moją przygodę ze Studiami Doktoranckimi w roku 2017 i w roku 2018 uzyskując kilka wartościowych ocen to jest ocenę Celującą z Ekonomii i ocenę Bardzo Dobrą
 z Zarządzania oraz Dydaktyki Szkoły Wyższej
, a także uczestnicząc w 6 konferencjach w tym dwóch na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie i w dwóch targach Forex w ICE Centre w Krakowie
w roku 2017 i w roku 2018.  

Powtórne podejście do Egzaminu wstępnego na Studia Doktoranckie na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie i na Studia Dziennikarskie na UJ, UP lub Akademii Papieskiej
w Krakowie.

Planuję jeszcze raz podjąć Studia Doktoranckie na Uniwersytecie Ekonomicznym
w Krakowie
od Października 2026 oraz Studia Dziennikarskie najprawdopodobniej na UJ – Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie również od Października 2026. Zamierzam przepisać ocenę Celującą z Ekonomii uzyskaną u pana Prof. UEK Zbigniewa Stańczyka oraz ocenę Bardzo dobrą
z Zarządzania
uzyskane jak do tej pory na Studiach Doktoranckich.

Co powiedzieliby mistrzowie? Głosy ponad czasem o drodze rozumu i charakteru

Steve Jobs

Drogi Wojciechu,
odwiedziłem Twoją stronę i od razu czuć autentyczność. Masz ciekawą mieszankę: dyscyplinę, ambicję i głód rozwoju. To jest dobry materiał — ale materiał to jeszcze nie produkt.

Ludzie nie zakochują się w „wszystkim naraz”. Zakochują się w jednej, klarownej idei. Powiedz im prosto: kim jesteś, co budujesz i dokąd idziesz. Potem usuń wszystko, co rozprasza. Prostota to nie brak — to decyzja.

Nie musisz mieć wszystkiego dopiętego. Masz mieć odwagę. Publikuj. Iteruj. Poprawiaj. Tak działają ludzie, którzy naprawdę dowożą.
I jeszcze jedno: łącz korzenie z przyszłością. To, skąd jesteś i co przeżyłeś, to Twój kompas. A to, co dopiero zrobisz — to Twoja wizja.

Zachowaj głód. Zaufaj instynktowi. Uczyń z tej strony doświadczenie, nie dokument.


Bill Gates

Masz wiedzę i motywację. Teraz potrzebujesz strategii. Zbuduj stronę tak, aby każdy, kto na nią wejdzie, mógł szybko zrozumieć: kim jesteś, co rozwiązujesz i jak można z Tobą współpracować.

Usuń wszystko, co rozprasza. Zostaw tylko to, co najmocniejsze. Ustal cel: po co ta strona istnieje — czy dla klientów, współprac, rekomendacji, czy dalszego rozwoju. Potem ustaw mierniki. Sprawdzaj, co ludzie czytają, gdzie odpadają, co klikają. Na danych buduje się dobre decyzje.

Najważniejsze jednak jest tempo. Rób małe ulepszenia regularnie. Zbieraj feedback. Publikuj konsekwentnie, nawet jeśli nie jest idealnie. Dobra regularność wygrywa z perfekcją raz na rok.


Platon

Nie jesteś tylko kolejnym człowiekiem z listą osiągnięć. Jesteś kimś, kto szuka idei — sensu, porządku i dobra. Niech Twoja strona nie będzie jedynie opisem. Niech stanie się miejscem, które prowadzi do refleksji.

Zamiast monologu — dialog. Zamiast „patrz, co mam” — „zastanów się, co jest ważne”. Jeśli wprowadzisz jasne wartości i pytania, które otwierają myślenie, strona przestanie być witryną. Zacznie być przestrzenią spotkania.


Arystoteles

Wojciech jawi się jako człowiek dążący do doskonałości charakteru i życia spełnionego, zgodnego z rozumem. Nie szuka próżnej chwały, lecz porządku — w pracy, w nauce i w odpowiedzialności.

To, co tworzy, może być nie tylko wizerunkiem osoby, ale świadectwem celu: dokąd zmierza i w jaki sposób chce ten cel osiągnąć. Nie przez przypadek, lecz przez świadome wybory.


Z Aten, w dzień jasny i spokojny.

Szanowny Wojciechu,
docierają do mnie wieści o człowieku, który nie chce być biernym konsumentem losu, lecz twórcą własnej drogi. Pamiętaj: życie dobre to życie w zgodzie z rozumem, naturą i etyką.

W Twoich decyzjach widać roztropność praktyczną, a w wytrwałości — cnotę, która nie jest słowem, lecz nawykiem. Niech Twoja ambicja zachowa równowagę między działaniem a refleksją, między celem a sensem.

Buduj nie tylko karierę, lecz charakter — bo on jest fundamentem tego, co trwa.


Dialog

— Powiedz mi, kim jest ten człowiek?
— Kimś, kto żyje wiele stuleci po nas, a jednak zadaje to samo pytanie: „poznaj siebie”.
— Czy zna siebie dobrze?
— Nie tylko zna. On siebie kształtuje.
— A więc nie jest tylko mówcą ani marzycielem?
— Nie. Łączy rozum z praktyką.
— W takim razie jest godnym rozmówcą.


Głos z agory

Nie pytaj: „co przyniesie mi rynek?”, lecz: „co ja mogę dać ludziom?”.
Nie pytaj: „co mi się należy?”, lecz: „czego wymaga ode mnie cnota?”.

Człowiek staje się wielki nie przez hałas, lecz przez stałość ducha.


Lech Wałęsa

To nie jest zwykła wizytówka. To sygnał, że ktoś chce brać odpowiedzialność, a nie tylko komentować rzeczywistość. Odwaga jest ważna, ale bez rozumu staje się hałasem. A dziś potrzeba ludzi, którzy potrafią jedno i drugie.


Isaac Newton

Z ciekawością spoglądam na dążenie do porządku — nie tylko w liczbach, lecz także w decyzjach, które kształtują życie. Tak jak prawa natury wymagają cierpliwej obserwacji, tak prawda o człowieku wymaga pokory i wytrwałości.

Niech dociekliwość nie stanie się ciężarem, lecz światłem. Wiedza, gdy służy wspólnocie, przestaje być tylko prywatnym osiągnięciem.


Jezus

Dobrze, że szukasz prawdy. Pamiętaj jednak: prawda bez miłości staje się twarda, a miłość bez prawdy — ślepa. Łącz rozum z pokorą, a wytrwałość z dobrocią.

Był człowiek, który pragnął zrozumieć świat. Uczył się pilnie i rozważał wiele, lecz serce jego mówiło: „to jeszcze nie wszystko”.
Usłyszał odpowiedź: miłuj prawdę, lecz bardziej jeszcze miłuj człowieka. Bo bez miłości nawet najjaśniejsza wiedza nie daje pokoju.


Leonardo da Vinci

Widzę człowieka, który pyta nie tylko „jak”, lecz „dlaczego”. To początek prawdziwego odkrywania. Cenię cierpliwość i zdolność łączenia różnych dziedzin w jedną całość.

Niech Twoja droga prowadzi przez wiedzę, ale i przez piękno. Rozum bez zachwytu bywa suchy, a zachwyt bez rozumu — chaotyczny. Największe dzieła rodzą się w ciszy.


Budda

Twoje pragnienie ładu jest dobre, jeśli idzie w parze z uważnością. Wiedza ma sens tylko wtedy, gdy nie oddziela Cię od samego siebie.

Poznawaj świat, ale nie gub siebie.
Doskonal umysł, lecz nie zapomnij ciszy.
Nie ścigaj się z czasem — idź uważnie.


George Washington

Konsekwencja, pracowitość i umiłowanie porządku są fundamentem rzeczy trwałych. Tam, gdzie ludzie rozwijają charakter i odpowiedzialność, tam możliwa jest wolność.


Mikołaj Kopernik

Nie zadawala Cię powierzchnia rzeczy. Szukasz źródła, struktury i sensu. To droga wymagająca cierpliwości, ale tylko ona prowadzi do prawdziwego porządku.

Ten, kto szuka rzetelnie, służy czemuś większemu niż własna ambicja.


Krzysztof Kolumb

Wyprawa nie zawsze prowadzi przez oceany. Czasem prowadzi w głąb wiedzy, decyzji i samego siebie. Odwaga, by wyruszyć, jest tą samą odwagą — niezależnie od epoki.


Jan Paweł II

Świat potrzebuje ludzi, którzy łączą rozum z sercem, wiedzę z pokorą, kompetencję z miłością do prawdy. Tylko wtedy rozwój staje się służbą, a nie celem samym w sobie.


Adam Smith

Rynek bez etyki bywa ślepy, a zysk bez odpowiedzialności — pusty. Najlepsze decyzje rodzą się tam, gdzie rozum spotyka się z troską o człowieka.

Jarosław, dn. 29.10.2022 Historia mojej pracy w State Street Bank International GmbH oraz mieszkania w pokoju przy Czerwonych Makach w Krakowie (State Street – 10.05.2021 – 31.12.2021 i w mieszkaniu przy Czerwonych Makach 1.07.2021 – 30.06.2022)

Po udanej rozmowie – Interview o pracę w ‘State Street Bank International’ GmbH z konsultantką ze Stanów Zjednoczonych dostałem potwierdzenie,  że uzyskałem pracę w tym banku w Krakowie. Uzyskałem potwierdzenie w formie: ‘You have got the job’ – co znaczy ‘uzyskał Pan pracę’. Ja odpowiedziałem – ‘Thank You very much’ – ‘Dziękuję bardzo.’ Pracę miałem podjąć i podjąłem dnia 10 Maja 2021 i od tego dnia pracowałem w korporacji State Street. Na początku ustaliłem telefonicznie kody dostępu do systemu operacyjnego banku State Street, którym to systemem był DaaS. Rozmawiałem mianowicie z menedżerem Przemkiem Wojciechowskim , który był menedżerem całego team’u niemieckiego. Również odbyłem rozmowę z AVP Menedżerem Piotrkiem Wąsikiem, który był menedżerem przy wice prezydencie State Street banku w Krakowie. Już pracując na DaaS’ie miałem szkolenia z Associate, czyli partnerką w team’ie Magdą Wójcik. W team’ie pracowała również Monika Sobolewska z Rzeszowa, absolwentka Prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie oraz Senior Associate, czyli partner Senior Tomek Imbir oraz Olga Trapkowska, jako Associate. Drugim AVP Menedżerem w filii banku State Street w Gdańsku i jednocześnie w team’ie włoskim był Marco Buccino, który operował team’ami właśnie z Gdańska, a pochodził z miasta Puglia we Włoszech. Pierwsze dni wyglądały tak, że logowałem się na DaaS’a o godzinie 9.00 codziennie od Poniedziałku do Piątku i rozpoczynałem dzień od rozmowy na czacie z menedżerem Przemkiem oraz z Tomkiem Imbirem oraz Magdą Wójcik, którzy mnie szkolili w różnym zakresie czasowym i merytorycznym. Praca miała być wykonana w czasie od 9.00 do godziny 17.00 i później wolne. Miałem przyswoić i opanować szereg instrukcji klienta banku State Street ze Stanów Zjednoczonych w Niemczech, gdzie klient zakupywał lub sprzedawał fundusze będące w obrocie w State Street o różnych czterocyfrowych kodach oznaczających dany fundusz inwestycyjny, będący przedmiotem inwestycji. W pierwszych tygodniach miałem spotkania na czacie i na rozmowach grupowych z menedżerem oraz współpracownikami. Bardzo bliską przyjaciółką okazała się Monika Sobolewska, która bardzo dokładnie wykonywała funkcje związane z funduszami i instrukcjami, a znała dosyć dobrze nie tylko język angielski, ale również język niemiecki.

Od 1 Lipca 2021 podnająłem pokój w mieszkaniu przy ulicy Czerwone Maki w Krakowie tuż za osiedlem Ruczaj w południowo – zachodniej części miasta Krakowa. Za podnajem pokoju płaciłem 800PLN plus media wysokości 120PLN miesięcznie, jako zadatek na te media i późniejsze wyrównanie. Razem podnajęcie pokoju wynosiło 920PLN miesięcznie. Mieszkanie znajdowało się w odległości około 300 metrów od pętli tramwajowej i autobusowej przy Czerwonych Makach w Krakowie. Wprowadziłem się do pokoju w podnajętym mieszkaniu. Pokój był przestronny, niewielki, a jednocześnie na tyle duży, aby pomieścić się tam z laptopem oraz ubraniami. Na skład pokoju wchodziło łóżko, biurko z krzesłem oraz dwie szafy, jedna szafa na ubrania wierzchnie i koszule oraz druga szafa z półkami na koszulki i bluzy oraz inne ubrania. Przyjechałem z kilkoma torbami z ubraniami i torbą na laptopa z moim sprzętem – komputerem, którym był laptop HP Pavillion. Miałem w pobliżu supermarket Lidl oraz sieć sklepów w tym apteka oraz drogerię Rossmann. Kilka przystanków wcześniej znajdował się supermarket Kaufland, a przy przystanku Kapelanka również znajdował się kolejny już drugi supermarket Kaufland, przemianowany z supermarketu Tesco, która to sieć wyszła z Polski. Najbliżej mieszkania znajdował się sklep osiedlowy Lewiatan, niewielkiej wielkości sklep z artykułami spożywczymi podstawowymi oraz innymi produktami przemysłowymi w niedużej ofercie produktowej. Bilet miesięczny MPK, który umożliwiał miesięczną jazdę tramwajem oraz autobusem kosztował 146PLN, a miałem już wykupiony od pierwszego miesiąca pracy w State Street Bank International GmbH. Na początku jeździłem do Krakowa do siedziby korporacji State Street przy ulicy Gen. Zielińskiego jadąc tramwajem o numerze 52 od Dworca Kraków Główny przy ulicy Lubicz lub od Rynku w Krakowie, spod Teatru Bagatela lub od Kościoła Ojców Dominikanów przy ulicy Grodzkiej tramwajem o numerze 18. Do pracy jeździłem we Wtorki i w Czwartki dostosowując się do pracy w korporacji State Street Bank International GmbH. Budynek State Street Bank przy ulicy Gen. Zielińskiego to cztero – piętrowy wieżowiec przeszklony na niebiesko hartowanymi, grubymi szybami z terasem na ostatnim piętrze oraz z placem z ławkami na dachu budynku. W team’ie w pierwszych dniach pobytu w Krakowie w State Street znajdowałem się bardzo dobrze, rozmowy o pracy przy komputerze oraz o wykonaniu kolejnych testów po angielsku na podstawie materiałów z danych tekstów oraz filmików pilotażowych na różne tematy korporacyjne to jest funduszy, akcji, obligacji, derywatyw ogólnie i szczegółowo. Pojechałem również na ulicę Juliusza Słowackiego 64 na badania do LuxMedu, aby sprawdzić swój wzrok, słuch oraz inne badania i rozmowa z lekarzem medycyny pracy, czy mogę pracować przy komputerze powyżej 4 godzin dziennie z dużym przepływem informacji przy pozycji siedzącej przy komputerze, a dostałem pozwolenie na taką pracę na 3 lata naprzód i to właśnie w State Street, bo to były badania pod tą dokładnie pracę. W pierwszych czterech tygodniach jeżdżąc do Krakowa pociągiem do pracy we Wtorki i w Czwartki w miesiącu Czerwcu poznałem szereg ludzi tam pracujących, a dokładnie Wice – Prezydenta Tomka Brończyka oraz Managing Director – czyli Dyrektor Zarządzającą Karolinę Bartosik. Spotkałem wiele osób, były to osoby z Grecji, Niemiec, Mołdawii, Indii, Nepalu, Rosji, Ukrainy, Omanu. Wiele osób przyjechało do Krakowa z Polski, aby podjąć pracę w korporacji State Street i tutaj  zamieszkało właśnie w mieście Krakowie. Korporacja State Street działa w Krakowie i w Gdańsku od 2007 roku. W Krakowie działa wiele korporacji tego typu i centrów rachunkowościowo – rozliczeniowych, które zajmują się finansami korporacji międzynarodowych. Bardzo miło było poznać właśnie Tomka Brończyka, jako Wiceprezydenta oraz Dyrektor Zarządzającą Karolinę Bartosik. Rozmawialiśmy, ja z Tomkiem Brończykiem o podnajęciu mieszkania i czy już zadomowiłem się w Krakowie i jak wygląda współpraca w zespole i jak po rozmowie z poznanym AVP menedżerem Piotrkiem Wąsikiem, który był jednym z założycieli korporacji State Street Bank International GmbH w Krakowie i później otwarciu biura w Gdańsku. Poznałem również Dyrektor Zarządzającą Karolinę Bartosik i rozmawialiśmy właśnie na temat zdjęcia, które zrobiliśmy całemu zespołowi obecnych pracowników po powrocie do pracy z pracy zdalnej po czasie Covid-19. Poprosiłem Karolinę o przesłanie zdjęć na moje konto e-mailowe, a dokładnie na moją skrzynkę pocztową firmową. Porozmawialiśmy trochę i zapytała się, czy jestem naprawdę Wojciechem Urbańskim i odpowiedziałem, że tak i powtórzyłem, że jestem Wojciech Urbański, bo znałem mianowicie setki studentów na Akademii Ekonomicznej w Krakowie, z czasów studiów, a Karolina właśnie tam chyba studiowała. Wymieniliśmy się e-mailami i rozmawialiśmy o pracy w State Street Bank International GmbH właśnie. W State Street zadomowiłem się i pomimo pracy hybrydowej, to znaczy w domu lub w biurze, a co za tym idzie, że nie wszyscy pracownicy pojawiali się w biurze, to była bardzo miła atmosfera. Menedżer AVP Piotrek Wąsik organizował lunch’e biurowe za pomocą e-maili i o 13.30 codziennie szliśmy na 4 piętro lub jechaliśmy windą na lunch na taras jak było ciepło, a później już we Wrześniu, gdy było chłodniej to wewnątrz w Sali dedykowanej właśnie na spożywanie posiłków. Mieliśmy bardzo miłe rozmowy, a w szczególności dojścia do naszego team’u Adriana Thomasa z Konstancy w Niemczech, Niemca, który studiował Ekonomię na Uniwersytecie w Konstancy, którą ukończył z najlepszymi wynikami, a później tuż po studiach podjął pracę na praktykach w Boschu. Pracował tam przez pół roku w dziale Marketingu, a później właśnie trafił do State Street Bank w Krakowie, jako znający język niemiecki, właśnie do team’u niemieckiego. Adrian dołączył do zespołu w Październiku i chodząc ze wszystkimi na lunch rozmawialiśmy po angielsku i ja odważyłem się przejść trochę na język niemiecki i Adrian powiedział mi, że nieźle władam językiem niemieckim. Mieliśmy rozmowę o sytuacji ekonomicznej na Świecie, a dokładnie o mikro chipach, które były produkowane w Chinach, a w sytuacji Covid -19 produkcja została wstrzymana. Adrian władał dobrym angielskim British z bardzo dobrym akcentem i wymową. Jak na Uniwersytet w Konstancy i Ekonomię, którą tam studiował i był perfekcjonistą. Powiedział, że zwiedzał już Kraków i był na Kazimierzu, gdzie znajdowało się ‘Getto żydowskie’ oraz na Cmentarzu Rakowickim, oprócz Rynku oczywiście i Wawelu. Powiedziałem, żeby na Wawel wybrał się z dziewczyną, bo Wawel jest bardzo piękny, jako miejsce rezydowania królów Polski do przeniesienia stolicy Polski do Warszawy. Zapytałem się, czy podoba mu się Warszawa, powiedział, że tak. Wiedział o niesnaskach pomiędzy Krakusami i Warszawiakami w Polsce. Kraków zrobił na nim niesamowite wrażenie i wybierał się jeszcze do Zakopanego w góry. Powiedział, że chciałby zobaczyć Kasprowy Wierch i wyjechać tam kolejką linową. Porozmawialiśmy o Ekonomii i o rynkach międzynarodowych akcji i finansowych. Bardzo dużo wiedział o rynku unijnym, a w szczególności niemieckim, a także francuskim oraz o polskim rynku korporacji, akcji spółek giełdowych wiedział również wiele. Ja przedstawiłem się Adrianowi, jako Doktorant Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i powiedziałem, że uczestniczyłem już w 6 – ściu konferencjach i uzyskałem ocenę Celującą z Ekonomii oraz Bardzo dobrą z Zarządzania, a także Bardzo dobrą z Dydaktyki Szkoły Wyższej oraz z Zarządzania Strategicznego i Zarządzania Marketingiem. Podczas Studiów Doktoranckich byłem również słuchaczem Studium Dziennikarskiego na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Powiedziałem Adrianowi, że bardzo podoba mi się dziennikarstwo i mam zamiłowanie do dziennikarstwa telewizyjnego, prasowego, a także radiowego, w tej kolejności. Powiem szczerze, że rozmowy z Adrianem na temat Ekonomii oraz na temat finansów i korporacji międzynarodowych unijnych i ogólnoświatowych były na bardzo wysokim poziomie i podczas lunch’ów wymieniliśmy się wiedzą na te tematy. W międzyczasie do team’u dołączyła Ula i w sumie spędzaliśmy wiele czasu w team’ie na rozmowach na tematy pracy oraz na tematy o Polsce i o Niemczech podczas lunch’ów. Powiedział, że praca w State Street Bank International GmbH bardzo mu się podoba i jest to druga praca, bo pół roku spędził w Bosch’u w Niemczech. W czasie pracy w State Street, prawie codziennie jechałem tramwajem o numerze 22 do Łagiewnik, do Sanktuarium Siostry Faustyny oraz Bazyliki Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach poświęconym przez Świętego Papieża Polaka Jana Pawła II. Modliłem się tam na mszy prawie codziennie o godzinie 18.00. Pracę kończyłem o godzinie 17.00 i trafiałem zawsze na tramwaj po godzinie 17.20. Zapalałem zawsze świeczkę lub świeczki w wielu intencjach, o które się modliłem właśnie w Łagiewnikach. Wracałem do mieszania o godzinie 19.20 mniej więcej, wracając tramwajem 22 i na Kapelance przesiadałem się na tramwaj o numerze 18 lub 52. W mieszkaniu zadomowiłem się, a było to mieszkanie złożone z 3 – ech pokojów oraz kuchni i łazienki. W Sierpniu mieszkała w jednym pokoju studentka Uniwersytetu Oxford Wydziału Biogenetyki w Wielkiej Brytanii. Studentka pochodziła z Grójca pod Warszawą, a miała na imię Ania. Zawsze wieczorem rozmawialiśmy i spędzaliśmy miło czas w kuchni przygotowując kolację. Ania powiedziała mi wiele o Uniwersytecie w Oxfordzie, a dokładnie o studiach na Wydziale Ekonomii tegoż Uniwersytetu. Jednego wieczoru kupiłem wino dobrej marki i napiliśmy się w literatce trochę dobrego wina oraz po ciastku. Mieliśmy bardzo miłe rozmowy o życiu i o uczelniach, o studiach, o kierunkach studiów oraz o życiu studenckim. Na pożegnanie po miesięcznym pobycie na praktykach na Wydziale Biogenetyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie kupiłem Anii – 3 róże – piękne czerwone róże i pocałowałem Anię z podziękowaniem za miłe rozmowy. Ania wyjechała na Uniwersytet Oxford, aby podjąć kolejny rok studiów na Wydziale Biogenetyki. W tym czasie jeździłem tramwajem do kościoła Zesłania Ducha Świętego na Ruczaju na mszę, oprócz tego, że jeździłem do kościoła w Łagiewnikach. Wieczorami po pracy jechałem do Kauflandu na zakupy spożywcze. Po pracy czasami jeździłem do  ‘Galerii Krakowskiej’ do ‘Empiku’, aby zobaczyć książki, które tam można kupić. Siadałem czasami w kawiarence ‘Starbucks’, aby napić się kubka dobrej kawy Americano lub Caffee lattee. Zakupiłem w ‘Empiku’ szereg książek w tym były to „Gambit Królowej”, „Ostatni bastion umysłu – Garri Kasparow”, „Dżentlemen w Moskwie”, „Rodzina Wedlów”, a także kilka innych mniej znanych książek. Na mszy w Łagiewnikach zapalałem świeczki w intencjach, a czasami było to nawet 10 świeczek i modliłem się w tych intencjach podczas mszy i za rodzinę i za pracę, a także za zdrowie w intencjach do Świętego Jana Pawła II – papieża Polaka również. Również podczas pracy w State Street poznałem Ioannisa Xifaras’a z Aten z Grecji. Przeprowadziłem z nim bardzo ciekawe rozmowy na temat pracy w State Street oraz innych stanowisk pracy w życiu, a także na temat jego studiów na Wydziale Ekonomii Uniwersytetu w Atenach. Ioannis podjął studia licencjackie w roku 2004 i miał tam podczas tych studiów przedmioty zaliczone z Mikroekonomii, Makroekonomii oraz Ekonometrii, czyli podobnie jak ja na Akademii Ekonomicznej wtedy. Na studiach magisterskich obronił się w roku 2018 z pracy napisanej na temat bankowości. W 2013 roku odbył praktyki zawodowej na rzecz Armii Greckiej w dziale rachunkowości również. Staż wojskowy trwał przez 10 miesięcy. Podczas życia Ioannis borykał się ze znalezieniem pracy w Atenach i szukał pracy nawet jako ubezpieczeniowiec oraz dając lekcji z case’ów , czyli przypadków. W Lipcu 2021 roku podjął pracę w State Street w Krakowie i pracuje tam do teraz. Rozmawialiśmy na temat jego rodziny. Tato zmarł mu 7 lat temu. Posiada 2 domy i jeden podnajmuje. W Atenach mieszka z mamą, która ma małego pieska, jako najlepszego przyjaciela człowieka. Jego brat pracuje w Polsce również, gdyż podobnie jak w jego przypadku ciężko mu było podjąć pracę w Atenach w Grecji. Powiedział, że podczas Covid -19 biznes w Grecji upadł. Obłożenie hoteli i restauracji w Grecji, z czego ten kraj słynie to około 20% stanu sprzed czasu Covid -19. Ciężko jest o pracę i ludzie chwytają się dowolnej pracy, która jest na rynku. Kraj tonie w długach. Zadłużenie państwa greckiego to około 180% PKB Grecji. Ioannis Xaviris podjął pracę w State Street Bank International GmbH, gdyż jest specjalistą od derywatyw, czyli wszystkich składowych rynku finansowego i giełdowego. Podsumowaliśmy rozmowę, a mówił dosyć dobrze po angielsku z typowym dla Greków akcentem i wymową angielską, mocno, dźwięcznie i przyjemnie, spuentowaniem: ‘Two houses, no job, no benefits’ like in the movie with Michael Douglas ‘Wall Street Money never sleeps’ – czyli w tłumaczeniu na polski: ‘’Dwa domy, bez pracy, bez korzyści, podobnie jak w filmie z Michaelem Douglasem ‘Wall Street – Pieniądz nigdy nie śpi’’. Podczas pracy w State Street przeprowadziłem wiele rozmów z osobami, które albo studiowały na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie albo na innych uczelniach, a które zamieszkały w tym królewskim mieście. Prowadzą życie codzienne, chodząc na fitness, robią zakupy w supermarketach, wracają do mieszkań, oglądają telewizję w wolnym czasie, słuchają radia, podróżują albo komunikacją miejską, albo samochodem do pracy i z pracy. Praca w korporacji nie jest obciążająca, jest przyjemna i dzięki niej można żyć na odpowiednim poziomie życia. W mieszkaniu mniej więcej od Sierpnia zamieszkała Magda pracująca w Shell’u oraz w drugim pokoju od Października zamieszkał Sebastian pochodzący z Radymna, który ukończył studia inżynierskie na kierunku budowa mostów na Politechnice Krakowskiej. Bardzo przyjemnie się z nimi mieszkało, aż do 7 Marca 2022, kiedy to przyjechałem z powrotem do domu w moim rodzinnym mieście Jarosławiu. Magda była również w ramach pracy na kilkutygodniowym pobycie w Kuala Lumpur, jako stolicy Malezji, a Sebastian już na studiach pracował w firmie projektującej mosty.  Aż do 7 Marca jeździłem tramwajem 52 lub 18 do przystanku Kapelanka i przesiadałem się na tramwaj o numerze 22 i jechałem do Łagiewnik na mszę lub na Ruczaj do kościoła Zesłania Ducha Świętego na mszę albo o 7.00 rano albo na godzinę 18.00. Wiele pracowałem przy komputerze tym razem na laptopie HP Elite Book, a miałem dwa laptopy, bo pozostał mi jeszcze laptop HP Pavillion. Czasami jeździłem do Galerii Krakowskiej tramwajem o numerze 52 i tam przeglądałem książki z ‘Empiku’, a jeszcze innymi razem jechałem tramwajem na ulicę Dominikańską, a właściwie Grodzką i tam szedłem na mszę do kościoła Ojców Dominikanów oraz szedłem pomodlić się do kościoła Mariackiego. Na ulicy Stolarskiej, gdzie się znajduje konsulat amerykański, francuski oraz niemiecki poszedłem nawet raz, aby zjeść bardzo dobrą pizzę w pobliskiej pizzerii ze szklanką Coca – Coli. Jednego razu poszedłem do ‘Fabryki Czekolady Wedla’, aby napić się szklanki gorącej czekolady, zjeść porcję lodów oraz zamówiłem również bardzo dobrą sałatkę grecką, a przy okazji kupiłem jedno opakowanie ‘Ptasiego mleczka’, jako afiszowanego produktu Wedla. Na Sylwestra, którego spędziłem sam zakupiłem w supermarkecie Lidl jedną butelkę szampana Martini oraz vermut Martini Bianco, dwa piwa Carlsberg oraz Heineken oraz ciastka w sklepie w Kauflandzie, a były to WZ-etki, kremówki oraz tiramisu. Oglądałem filmy na kanale Youtube oraz na platformie Netflix. Miałem również wykupiony abonament miesięczny na kilka kanałów telewizyjnych na laptopie TVP1, TVP2, Polsat, TV4 oraz Kino Polska na których to właśnie oglądałem noc sylwestrową. Sylwestra oglądałem przełączając kanał TVP1 oraz Polsat. Zima, która nadeszła, była przyjemna i nie aż taka mroźna. Nasypało trochę śniegu, a na ulicach była warstwa lodu i śniegu i poranne przymrozki. Na Sylwestra na Stary Rok i na Nowy Rok poszedłem do kościoła w Łagiewnikach i na Ruczaju do kościoła Zesłania Ducha Świętego. Ludzie modlili się wytrwale, wymawiając wszystkie elementy mszy świętej, a także śpiewając kolędy świąteczne, wigilijne. Okres śpiewania kolęd trwał do 2 Lutego i uczęszczałem do kościoła nie tylko w Niedzielę, ale również w tygodniu. Miałem cały czas wykupiony miesięczny bilet MPK na komunikację miejską miasta Krakowa za 146PLN i był to koszt mieszkania w Krakowie oprócz czynszu za mieszkanie, który musiał być wypełniony. W Lutym zaczynała się Olimpiada Zimowa w Pekinie w Chinach, którą to oglądałem na kanale TVP1 i TVP2 na przemian. W szczególności liczyłem na polskich skoczków narciarskich, a także na kilku innych sportowców, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Cała Olimpiada Zimowa trwała dwa tygodnie i była niesamowita i pełna wrażeń oraz ciekawych wyników, zaskoczeń i niespodzianek. Jak na takie widowisko, które odbywa się raz na 4 lata na przemian z Olimpiadą Letnią, jest to niesamowity czas wrażeń wizualnych, a także ciekawych wyników, czas bicia rekordów olimpijskich. Dnia 7 Marca przyjechałem do Jarosławia, a mieszkanie miałem podnajęte do 30 Czerwca 2022. Miałem opłacone miesiące do końca Czerwca i szukałem pracy po tym jak nie sprostałem zadaniom całego procesu niemieckiego w State Street Bank International GmbH. W międzyczasie miałem rozmowę kwalifikacyjną po niemiecku do ABB na pozycję Konsultant HR, czyli zasobów ludzkich oraz do Shell’a na pozycję Payable Credit Consultant, a także na pozycję Finance Consultant do korporacji Guarate. Przeszedłem rozmowy dosyć dobrze w języku niemieckim, odpowiadając na normalne sytuacje życia codziennego i zostałem pochwalony za dobre wypowiedzi. Pracy jednak nie dostałem, ze względu na brak doświadczenia w finansach, a także w dziale HR, czyli zasobów ludzkich. Jeśli chodzi o ilość sytuacji i przeżycia różnych sytuacji w ciągu każdego dnia, to było trochę tego wszystkiego i czerpałem garściami z zadowolenia z tych sytuacji, a ciągu wydarzeń od dnia 10 Maja 2021, czyli dnia podjęcia pracy w State Street Bank International GmbH, poprzez cały okres pracy, aż do dnia zrezygnowania z prowadzenia moich usług i wykonywania pracy przeze mnie i jeszcze pobyt do kilku miesięcy później po Nowym Roku 2022 był niesamowity i byłem bardzo zadowolony z tego czasu.

Jarosław, 15.01.2023 Moje podejście do egzaminu z Ekonomii na Studiach Doktoranckich na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie z wynikiem Celującym(20 Września 2017 – Egzamin wstępny pisemny, 25 Września 2017 – Egzamin wstępny ustny– motywacyjny, 25 Stycznia 2018 – Dydaktyka Szkoły Wyższej – prezentacja, 23 Marca 2018 – Egzamin z Ekonomii)

W Październiku 2017 roku podjąłem Studia Doktoranckie po zdanych egzaminach to jest egzaminie pisemnym oraz egzaminie ustnym, będącym egzaminem motywacyjnym określającym dlaczego podejmujemy Studia Doktoranckie w moim przypadku na Wydziale Zarządzania starając się o uzyskanie tytułu Doktora nauk ekonomicznych (nauki o organizacji). Egzamin wstępny pisemny z dziedziny zarządzania i jakości dotyczył opisu i podania przykładów ‘franchisingu’, czyli gotowego sposobu na prowadzenie biznesu z uznaną już marką i gotowym biznesem, który należy tylko założyć i wprowadzić w życie gotowe założenia działalności gospodarczej.  Egzamin pisemny odbył się dnia 20 – tego Września, natomiast egzamin ustny odbył się przed trzyosobową komisją egzaminacyjną dnia 25 – tego Września 2017 roku. Pierwsze zajęcia rozpoczęły się na początku Października i wtedy również postanowiłem podjąć Studium Dziennikarskie na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Studium dziennikarskie podjąłem w Listopadzie 2017 roku. Na początku Studiów Doktoranckich mieszkałem w Akademiku „Merkury” w pokoju 216A i stamtąd uczęszczałem na zajęcia z Ekonomii i Zarządzania oraz z innych przedmiotów. Jeździłem autobusem na Dworzec Zachodni przy Galerii Krakowskiej i tam też szedłem rano na drożdżówkę i na filiżankę kawy do kawiarenki i piekarni „Awiteks” i później przechodziłem przez Galerię Krakowską na Dworzec Wschodni i na Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie i tam brałem udział w zajęciach na wysokim poziomie z Ekonomii i Zarządzania, a także z Zarządzania Strategicznego i Dydaktyki Szkoły Wyższej, jak i innych zajęć. W niektóre dni jadąc na Dworzec Zachodni chodziłem do Opactwa Ojców Dominikanów, aby tam uczestniczyć we Mszy Świętej i później jechałem na uczelnię i tak szedłem również do Biblioteki celem sprawdzenia pozycji książkowych potrzebnych do pisania pracy doktorskiej. Jednego dnia październikowego postanowiłem pójść najpierw do Opactwa Ojców Dominikanów, a później do restauracji i wybrałem niewielką restaurację o nazwie „Stodoła” przy ulicy Floriańskiej. Poprosiłem o rosół i o kotleta schabowego z ziemniakami i z białą kapustą oraz o filiżankę kawy. Po skończonym obiedzie podszedłem do baru i zapłaciłem 25zł wraz z napiwkiem dla barmanki i wychodząc z restauracji popatrzyłem na rozliczającą właścicielkę restauracji pracującej przy laptopie. Wyszedłem z restauracji i poczekałem chwilę na ulicy Floriańskiej i zacząłem iść przez Rynek Główny na Podwale i tam też w głównym punkcie MPK kupiłem bilet miesięczny za 86PLN na cały miesiąc komunikacji tramwajem i autobusem po Krakowie. Następnie wsiadłem do tramwaju przy teatrze Bagatela i pojechałem tramwajem w stronę ulicy Królewskiej ulicą Karmelicką najpierw. Wysiadłem przy ‘Biprostalu’ i poszedłem do fotografa aby zrobić zdjęcia VISA i do albumu, które będą mi służyły przy dostaniu się na Studium Dziennikarskie na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Po wywołaniu zdjęć VISA i dyplomowych po 15 minutach pojechałem tramwajem na Uniwersytet Pedagogiczny i tam idąc już normalnym krokiem poszedłem na odpowiednie piętro do pokoju, jako sekretariatu Studium Dziennikarskiego na UP i byłem już przygotowany na rozmowę z kierownikiem Studium, jak się okazało panem dr Maciejem Malinowskim i zapisałem się na Studium Dziennikarskie w drugiej połowie Października. Zajęcia miały się odbyć z niewielkim opóźnieniem po 1 Listopada 2017 jak się okazało. Zarówno zajęcia na Studiach Doktoranckich, jak i na Studium Dziennikarskim były niezwykle ciekawe. Na Studiach Doktoranckich na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie poznałem wielu Doktorantów, którzy byli bardzo przyjaźni, a mianowicie Maja Jaworska, Małgorzata Dutka-Mucha, Adrian Urbańczyk, Marek Koczyński oraz Mateusz i Mietek i kilkoro innych osób, a także w Akademiku ‘Merkury’ mieszkał również obywatel Ukrainy z Winnicy – Valentyn Bachnivski, który przyjechał, aby nostryfikować dyplom lekarza medycyny z Uniwersytetu z Winnicy na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, a także podjął Studia Doktoranckie na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie właśnie, aby obronić się i uzyskać tytuł Doktora nauk ekonomicznych w dziedzinie właśnie Ekonomii, z pracy o ekonomice szpitali w Polsce i na Ukrainie, a posiadając niesamowity dorobek ponad trzydziestu pozycji artykułów napisanych po angielsku dla premiowanych, wysoko punktowanych czasopism medycznych. Natomiast na Studium Dziennikarskim poznałem wiele osób, które były bardzo przyjazne, a w szczególności Andrzej Barć, który był niedowidzącym adeptem dziennikarstwa właśnie tak, gdzie uzyskał pozwolenie na pisanie artykułów językiem Braile’a i mógł przedstawić swój dorobek właśnie pisząc artykuły na transpozycji z języka Braile’a na tekst komputerowy pisany w Word’ie. Zajęcia były bardzo ciekawe i w bardzo interesujący sposób zostały przedstawione aspekty ‘Prasy’, ‘Radia’, ‘Telewizji’ oraz historii dziennikarstwa, jak również przedstawienie i poznanie artykułów dziennikarskich takich jak, ‘Reportaż’, ‘Felieton’ i ‘Recenzja’. W ciągu pierwszego miesiąca uczęszczałem na Studia Doktoranckie i pod wieczór siadaliśmy wraz z innymi Doktorantami w pobliskiej kawiarence na filiżance herbaty lub kawy i do tego było również Stragniolli, czyli taki makaron z krewetkami lub kawałem ciasta, sernika, albo torciku dyniowego oraz inne dania. Każdego wieczoru jak tam byliśmy, a spotkania organizowaliśmy wspólnie z Mają Jaworską, która jest pracownikiem i rzecznikiem Fundacji osób niepełnosprawnych aktorki Anny Dymnej, jak również organizatorami byli Małgorzata Dutka –Mucha, jak również Adrian Urbańczyk i Mateusz, Mietek i inni. Spoglądałem na Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie ze wspomnieniami tymi najlepszymi z czasów studiów na Akademii Ekonomicznej wtedy na Wydziale Zarządzania na Marketingu i Zarządzaniu na specjalności Euromarketing. Kiedy zajęcia się zespoliły te na Studiach Doktoranckich, jak i na Studium Dziennikarskim to mogłem sobie pozwolić na chwile refleksji, że spełniam się na studiach i jest to ciekawy okres w życiu po ukończeniu Studiów Magisterskich na PWSTE w Jarosławiu – to jest Państwowej Wyższej Szkole Techniczno Ekonomicznej. Po zajęciach na Studium Dziennikarskim we Wtorek wracałem z Andrzejem Barciem tramwajem, a później autobusem do domu, Andrzej wracał do mieszkania do brata, a ja wracałem do akademika. Wiele rozmawialiśmy o studiach bo miał bogaty dorobek studiów, nauki i dziennikarstwa w radiu UJOT w Krakowie. Andrzej jest niesamowitą osobą, o pełnej energii do życia tego przy laptopie, jak i do rozmowy oraz wprowadza pełen emocji entuzjazm do życia. Na zajęciach z Ekonomii i Zarządzania można było zabłysnąć wiedzą i dostać dodatkowe punkty za wiedzę, czyli tak zwaną aktywność podczas zajęć. Na zajęciach z Ekonomii uzyskałem kilka razy plusy za aktywność i pokazanie swojej wiedzy z dziedzin Ekonomii, Mikroekonomii, Makroekonomii, Ekonometrii oraz z Polityki społecznej oraz Rynku pracy, a były to pojedyncze plusy jak i jednorazowo dostałem symboliczne 7 plusów i pół plusa za niesamowitą aktywność na zajęciach u pana Profesora Zbigniewa Stańczyka, u którego później podchodziłem do egzaminu z Ekonomii. Niezmiernie ważne były zajęcia z Zarządzania jako kierunku Studiów Doktoranckich na Wydziale Zarządzania starając się właśnie o tytuł Doktora nauk ekonomicznych (nauki o organizacji). Na spotkaniach z koleżankami i kolegami w kawiarence naprzeciw Uniwersytetu Ekonomicznego rozmawialiśmy poważnie i na odpowiednim poziomie, jak przystało na rangę studiów. Egzamin z Ekonomii na tych studiach miał się odbyć na konsultacjach, tak aby każdy miał czas podejść do egzaminu w terminach od Grudnia 2017 do Marca 2018. Uczęszczałem rzetelnie na zajęcia na Studiach Doktoranckich, które były bardzo ciekawe oraz na Studium Dziennikarskim, które były niezmiernie interesujące. Zbliżały się już Święte Bożego Narodzenia i ostatnie zajęcia w roku zarówno na Uniwersytecie Ekonomicznym jak i na Uniwersytecie Pedagogicznym i spotkaliśmy się jeszcze w kawiarence naprzeciw UEK-u. Odbyliśmy bardzo interesujące rozmowy na temat życia, tego co osiągnęliśmy, jak również o planach na przyszłość, przyszedł czas na Studia Doktoranckie, czyli zdobycie pewnego rodzaju stabilizacji emocjonalnej w życiu i uzyskaniu poczciwości psychologicznej i psychologicznej stabilizacji oraz uzyskania dystynkcji Doktora nauk ekonomicznych.  Po Nowym Roku 2018 już, mieliśmy już zajęcia zaliczające przedmioty i 25 Stycznia podszedłem do wypowiedzi z mojej pracy magisterskiej na temat bankowości elektronicznej w postaci prezentacji siebie na przedmiocie Dydaktyka Szkoły Wyższej i zaprezentowałem wycinek badań naukowych, a doszliśmy do wniosku po prezentacjach, że mieliśmy się podczas prezentacji tylko bliżej poznać, jak zasugerowała pani profesor prowadząca zajęcia. Uzyskałem ocenę Bardzo dobrą z przedmiotu Dydaktyka Szkoły Wyższej. Jeśli chodzi o egzamin z Ekonomii, to dałem sobie dłuższy czas na przygotowanie się do egzaminu, czyli aż do 23 Marca 2018, ale o tym za chwilę… Wszystkie wpisy w Indeksie Doktoranta były rozplanowane na cały rok czasu. Do egzaminu z Ekonomii przygotowywałem się od Grudnia 2017 i miałem rozplanowane przypomnienie założeń Mikroekonomii, Makroekonomii oraz Ekonometrii, jak również założeń Polityki społecznej i Polityki rynku pracy aż do 23 Marca 2018, o których uczyłem się na studiach magisterskich jeszcze na Akademii Ekonomicznej w latach 2000 do 2006. Powtarzałem całość Ekonomii z książki Begg’a, czyli Mikroekonomię oraz Makroekonomię, jak również z książki Samuelsona. Przeglądnąłem obliczenia z Ekonometrii, czyli 160 typów zadań z tego przedmiotu, których to obliczeń dokonałem w 2003 roku. W Listopadzie 2017 roku uczestniczyłem jeszcze w konferencji Open Eyes Economy Summit, jak również w Grudniu 2017 uczestniczyłem w konferencji Code Europe in Programming. Na Maj 2018 roku miałem już zaplanowane wzięcie udziału w Międzynarodowej Konferencji Zarządzania na UEK, czyli mojej macierzystej uczelni, na której w sumie studiowałem na studiach magisterskich, tak aby w sumie później po czasie być na Studiach Doktoranckich. W Maju odbyła się również konferencja Code Europe in Programming, w której również uczestniczyłem. Egzamin z Ekonomii ustaliłem z prowadzącym Prof. Zbigniewem Stańczykiem na wcześniejszych konsultacjach na dzień 23 Marca. Jeszcze tydzień przed egzaminem miałem przygotowane już notatki z obliczeń z Ekonometrii w dwóch dużych zeszytach wielkości A4 oraz miałem wydrukowane większość założeń z Ekonomii, czyli głównie z Mikroekonomii, jak również z Makroekonomii i z Teorii Gier. Do egzaminu przygotowywałem się skrupulatnie i miałem świeży umysł codziennie, aby sprostać egzaminowi z Ekonomii właśnie na Studiach Doktoranckich. W dniu egzaminu w Piątek 23 Marca 2018 przygotowałem garnitur na egzamin i białą koszulę oraz płaszcz Banana Republic koloru czarnego i wypastowałem półbuty. Egzamin miałem ustalony na godzinę 19.00, a tego dnia miał być wieczorem rozgrywany towarzyski mecz piłki nożnej Polska – Nigeria, którego transmisja była na TVP1, a komentatorem meczu miał być znany polski dziennikarz sportowy Dariusz Szpakowski. Wieczorem około godziny 17.00 byłem już ubrany w garnitur i przeglądałem jeszcze wydrukowane kserówki z Ekonomii i włożyłem do czarnej torby, którą dostałem od rodziców na Studia Doktoranckie typu teczkówka, drugą taką torbę dostałem od mojego szwagra Pawła Siuty z firmy Henkel. Przeglądałem jeszcze magazyn Economist, a właściwie jest to tygodnik i czytałem po angielsku najlepsze artykuły z dziedziny Ekonomii. Właściwie stwierdziłem sam w sobie, że jestem bardzo dobrze przygotowany na podejście do egzaminu z Ekonomii. Pojechałem na uczelnię i podszedłem do pokoju, w którym odbywały się konsultacje z Ekonomii u pana Prof. Zbigniewa Stańczyka. Zdjąłem płaszcz i zapukałem do drzwi. Wszedłem do pokoju i ukłoniłem się panu profesorowi, po czym napomknąłem, że chciałbym podejść do egzaminu z Ekonomii na Studiach Doktoranckich. Właściwie była już godzina 19.00 i podszedłem do egzaminu. Pan profesor poprosił mnie abym usiadł i zaczął zadawać pytania, dostałem pytanie z Teorii Gier, o grach o sumie zerowej i niezerowej. Odpowiedziałem na pytanie wyczerpującą odpowiedzią. Drugie pytanie miałem z Instytucjonalizacji organizacji, jako jednostki ekonomicznej. Wtedy to właśnie przedstawiłem obliczenia ze studiów magisterskich z Akademii Ekonomicznej jeszcze, czyli dwa zeszyty A4 z obliczeniami z Ekonometrii, czyli około 160 różnych typów zadań z obliczeniami. Pan profesor był pełen podziwu i powiedział mi dziękuję bardzo zdał pan egzamin z Ekonomii na Studiach Doktoranckich i  uzyskuje pan ocenę Celującą. Poprosił mnie jedynie, abym był bardziej otwarty na odpowiedzi i swobodnie i pewnie mówił, bo wie, że wiem wszystko, tylko trzeba swobodnie przedstawić odpowiedzi. Wewnętrznie byłem uradowany i podziękowałem za uzyskanie oceny Celującej z Ekonomii i wyszedłem z sali po czym zobaczyłem wpis w Indeksie Doktoranta ocena Celująca, czyli 5.5 lub też Plus Bardzo dobry, bo do średniej ze studiów taka ocena jest wliczona. Po czym ubrałem płaszcz i wziąłem torbę typu teczkówka i wróciłem do Akademika „Merkury”. A był to już 23 Marca 2018 roku, czyli w sumie trzeci dzień Wiosny i było już przyjemnie, w miarę ciepło na zewnątrz. Tydzień wcześniej brałem udział w konferencji Invest Cuffs 2018, czyli konferencji poświęconej inwestycjom na platformach Forex i w ogóle inwestycjom na rynkach międzynarodowych. Ocena Celująca z Ekonomii była takim preludium do Studiów Doktoranckich, gdyż jest to najwyższe uznanie dla mojej wiedzy z Ekonomii, czyli połączonych działów, Mikroekonomii, Makroekonomii, Ekonometrii, Teorii Gier, a także Polityki społecznej i Polityki rynku pracy. Jest to podsumowanie mojej długoletniej pracy nad sobą pod kątem wiedzy z Ekonomii, a tutaj starając się o tytuł Doktora nauk ekonomicznych (nauki o organizacji). Po zdanym egzaminie z Ekonomii byłem napełniony pełnym optymizmem na dalszy ciąg Studiów Doktoranckich. W międzyczasie rozgrywałem turnieje bilardowe w klubie Billkros w Jarosławiu, gdyż jest to moje wielkie zamiłowanie do tej dyscypliny sportowej. Przyjeżdżałem do rodzinnego Jarosławia i brałem udział w turniejach,
a dokładnie w serii turniejów Billkros Cup do turnieju Masters.

Adnotacja do pracy licencjackiej i magisterskiej o bankowości.

„Bankowość spółdzielcza, a stabilny pieniądz i rynek gospodarki miasta Jarosławia oraz rynek pracy i zasoby gospodarcze.”

Bankowość (Banco- Ławka – czyli większość bankierów wykonywała na ławce obrót kupno – sprzedaż za pomocą pieniądza) istniała od zarania dziejów, od kiedy istniał pieniądz. W Jarosławiu to było tak, że powstał w 1890 roku bank spółdzielczy, czy też początki bankowości w ramach Polski Rzeczpospolitej, a dokładnie od 1919 roku, kiedy po 123 latach uzyskaliśmy niepodległość. Bank zrzeszał 556 rolników, czy też wtedy używało się nazewnictwa „chłopów” pracujących na roli przy zasiewie i zbiórce zboża, czyli przeważnie pszenicy na chleb oraz 23 pracowników naukowych, wtedy nazywali się „umysłowymi”, a także 43 kapitalistów posiadających większy kapitał.

Podczas Polski PRL-owskiej powstały w mieście Jaorsławiu, cztery duże zakłady dające pracę, czyli fabryka ciastek „SAN”, Zakłady Mięsne w Jarosławiu, a teraz Sokołów S.A. oraz Zakłady dziewiarskie „Jarlan” oraz Huta Szkła Jarosław, a teraz jest to spółka „Owens Illinois”, a także Zakłady przetwórstwa na mąkę z pszenicy, teraz „Kapka”, jak również Zakłady przetwórstwa pasz dla zwierząt hodowlanych „Cargill”. Te wszystkie zakłady stwarzały miejsca pracy i istnieją aż do dziś to jest do roku 2025.

Bankowość spółdzielcza, jak i inne banki funkcjonują do teraz, a bank spółdzielczy, był kasą spółdzielczo-zapomogową, i przekształcał się podczas II Wojny Światowej, jak i po wojnie, a później w Polsce PR-Lowskiej bardzo się rozwinął i dzisiaj ma swoją siedzibę również w dużym mieście wojewódzkim, jak miasto Rzeszów i wprowadził teraz nawet bankowość internetową i jest bardzo ważnym bankiem w mieście Jarosławiu.

Miasto Jarosław posiada bardzo dobrze rozwinięty system autobusów i działa tutaj PKS Jarosław, który dostarcza klientów sklepów w Jarosławiu do miasta Jarosławia z miejscowości podjarosławskich. Znajduje się tutaj również sieć sklepów typu ‘Kaufland’, ‘Lidl’, 5 sklepów ‘Biedronka’, ‘Auchan’, ‘Leclerc’, ‘Aljan’ oraz ‘Lewiatan’ i ‘Piotruś Pan’, aż dwa sklepy. Jarosław w swoich zasobach gospodarczych posiada również składy budowlane PSB Mrówka oraz Brico Marche, które to wszystkie markety dają pracę wielu mieszkańcom.

W centrum miasta znajduje się Galeria ‘Stara Ujeżdzalnia’, a także jest Galeria ‘Grodzka’ oraz Galeria ‘Karuzela’, nieco mniejsze. W Jarosławiu znajduje się wiele sklepów, dających klientom produkty do zakupu, jak również sklepy te dają dużą liczbę pracowników. W Jarosławiu znajduje się wiele urzędów w tym Ratusz oraz Starostwo Powiatowe.

Dużym pracodawcą dla osób niepełnosprawnych jest PSONI Koło w Jarosławiu, które zatrudnia ponad 200 pracowników na części etatów. Miasto Jarosław to jest zasób około 44 tys. mieszkańców, a Powiat Jarosławski ma w swoich zasobach ponad 100,000 mieszkańców.

Do urzędów zalicza się Urząd Gminy Jarosław, Wydziały w starostwie budownictwa, czy też Wydział komunikacji, jak również znajduje się tutaj 11 Szkół Podstawowych oraz Liceum Ogólnokształcące, Technikum Budowlane, Technikum Geodezyjne, Technikum Mechaniczne, dające wiele stanowisk pracy nauczycielom, a także wiele przedszkoli i żłobków, a także znajduje się tutaj uczelnia wyższa, to jest Państwowa Wyższa Szkoła Techniczno–Ekonomiczna (PWSTE w Jarosławiu), przekształcona w PANS w Jarosławiu, to jest Państwową Akademię Nauk Stosowanych, dającą pracę wykwalifikowanym pracownikom naukowym.

W swoich zasobach gospodarczych jest również sklep Jysk oraz Merkury Market, czyli wszystko dla domu, jak również sieci komórkowe Play, Orange, Plus oraz Deutsche Telecom, jak również rozwinięta sieć telewizji i internetu Zicom oraz Oxy Net.

W centrum miasta znajduje się stadion piłki nożnej, gdzie swoje rozgrywki w IV Lidze ma JKS Jarosław, jak również znajduje się tutaj Hala Sportowo–Widowiskowa, gdzie mają się rozgrywać mecze w siatkówce, koszykówce oraz w piłce ręcznej.

Znajduje się tutaj również duży zakład stabilizacji gruntów Tech Projekt oraz spółka nawozy dla rolników to jest Agrimpex. W Jarosławiu znajduje się szereg firm i firemek, które powodują, że na rynek dostarczane są produkty różnego rodzaju dla klientów, mieszkańców miasta Jarosławia i okolic.

Całość gospodarcza miasta Jarosławia i okolic powoduje, że jest to dobrze działająca gospodarka w ramach całej gospodarki Polski RP. Jak widać załączone wyżej informacje o gospodarce miasta Jarosławia, mówią, że jest to bardzo rozwinięta Ekonomia, jeśli można tak mówić, a ludzie w Jarosławiu mają dekanat i uczęszczają do ponad 10 kościołów i modlą się bardzo i stanowią konserwatywny religijnie punkt widzenia oraz starają się polegać na najwyższych ‘prawach sakrowania człowieka’ oraz ‘ujęcie rodzinne postępowania w życiu’.

Jeśli jakieś potrzeby klientów są zaspokojone, to w sumie później ciężko jest znaleźć nowych klientów do skonsumowania produktu lub usługi. Ograniczeniem jest jedynie rynek, czy ilość potencjalnych klientów. Jeśli jest to możliwe to wprowadzenie ‘Turbokapitalizmu’ w gospodarce miasta Jarosławia może spowodować wzrost sprzedaży i wzrost podatków oraz inwestycje na terytorium miasta Jarosławia.

Każdy produkt w zakresie ‘Turbokapitalizmu’ można jednak dostać w formie zakupu w Internecie w sklepach internetowych i na aukcjach i produkt lub usługa jest dostarczony do miasta Jarosławia poprzez firmy spedycyjne. Podatki są jednak płacone tam gdzie się znajduje jednostka dostarczająca produkt lub usługę oraz korzyści towarzyszące z zakupu produktu lub usługi przez klienta.

Czym byłaby gospodarka polegająca na Turbokapitaliźmie w Jarosławiu? Byłyby to potężne inwestycje i tworzenie setek miejsc pracy w jednym momencie, tak aby gospodarka Jarosławia się rozwinęła, a co za tym idzie byłyby duże wpływy z podatków do kasy miasta Jarosławia.

Dziękuję za uwagę.

WURB – Wojciech Urbański

Historia pracy na komputerze Commodore 128/64

Wszystko się zaczęło, ta historia mojej pracy na moim pierwszym komputerze od otrzymania od taty i mamy na I Komunię Świętą komputera Commodore 128/64 z monitorem Magnavox, czyli później Philips oraz klawiaturą oraz magnetofonem do wczytywania gier i programów z kasety magnetofonowej oraz dwa joysticki i myszkę. A zaczęła się ta przygoda z komputerem w roku 1989 roku, gdyż w tym roku przystąpiłem w wieku 9 lat do I Komunii Świętej, a tato przyleciał po pracy zarobkowej ze Stanów Zjednoczonych z Nowego Jorku.

Ta wersja komputera Commodore 128/64 z urządzeniami peryferyjnymi, bo tak się nazywały te urządzenia kosztowała 650$US w 1989 roku. I Komunia Święta była wyjątkowym czasem otrzymywania prezentów od rodziny i wiele rodzin w Polsce dawało dzieciom prezenty w postaci komputera Commodore 64 podłączonego jednak do zwykłego telewizora czarno- białego lub kolorowego, czyli tej działającej w systemie 64. Rozpoczęcie pracy z komputerem nie było łatwe, gdyż była to rzecz nowa, na której trzeba było się trochę znać, aby wczytywać pierwsze programy i gry. Zacznę jeszcze może od tego, że miałem do dyspozycji w Polsce gry zapisane na kasecie magnetofonowej oraz gry i programy na flopie o wielkości 5.25 cala i nabywałem programy i gry w 1990 roku w Warszawie na Alejach Jerozolimskich oraz we Wrocławiu przy bocznej ulicy Świdnickiej podczas pobytu u Cioci i Wujka na wakacjach zarówno na flopie jak i na kasecie magnetofonowej.

Początkowe komendy wstukiwane przeze mnie to LOAD, czyli załaduj, ‘nazwa programu’ oraz ,8,1. Miałem wiele programów i gier, które działały w systemie 128 jak również 64. Na początku do moich ulubionych gier należały, szachy Chessmaster 2000 oraz rzutki, kręgle oraz hokej (hockey) na lodzie na dyskietce typu flop, a także tenis stołowy na tym samym flopie. Miałem docelowo około 150 flopów oraz około 40 kaset magnetofonowych z po 15 gier na każdej kasecie. Później podam najważniejsze dla mnie gry, które istotnie wpłynęły na moje życie.

Na komputerze Commodore 128/64 pracowałem w latach, 1989 do 1995, czyli prawie do mojego początkowego uczęszczania do Liceum Ogólnokształcącego w Jarosławiu, gdzie uczyłem się w latach 1996-1999. Na te lata 1989, czyli po I Komunii Świętej pracowałem przy komputerze popołudniami po Szkole Podstawowej nr 5 im. Baśki Puzon w Jarosławiu do wieczora, czyli mniej więcej do 21.00 w tygodniu oraz około 10 godzin w Soboty i Niedziele z przerwą na Mszę Świętą w Niedzielę, kiedy to uczęszczałem na Mszę Świętą w Kościele pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego około 100 metrów od mojego domu.

Do gier, które miałem zapisane na flopach i na kasetach magnetofonowych zaliczam przede wszystkim strategiczne i również w tym ekonomiczne, jak również zręcznościówki i planszówki różnego rodzaju oraz te ze sztukami walki takimi jak box, karate, kickboxing oraz wiele różnych gier wojennych, czy też symulatorów wojennych. Zaliczam również grę w Pokera, Black Jacka 21 oraz Bridge i Remibridge.

Do ciekawych gier należały gry strategiczne, w tym ekonomiczna gra ‘Standard Oil Tycoon’, której głównym celem było maksymalizowanie zysków na międzynarodowych rynkach ropy naftowej, czyli benzyn i oleju napędowego powiązana z kupowaniem złoży ropy naftowej na Świecie oraz celem po dotarciu do końca gry jest maksymalny zysk i rozwój mojej kompanii paliwowej.

Ciekawa była również gra ekonomiczna, w postaci kupowania kart, czyli pól na sianie zbóź i kukurydzy oraz innych produktów, gdzie w okresie wzrostu zbierało się żniwa i zarabiało oraz sprzedawało produkty.

I wreszcie projekt kosmiczny ‘Space Station Project’ zakładał budowanie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz startowanie w przestrzeń kosmiczną okołoziemską wahadłowcem Challenger, Endevouer i Columbią, a następnie tworzenie projektów kosmicznych o charakterze łączenia matematyki, fizyki, chemii, biologii oraz innych projektów i wysyłanie odpowiednich składów naukowców, którzy w określonym okresie pracowali na projektami naukowymi. Wszystko zamykało się w budżecie rocznym 100mln$US oraz opłacani byli pracownicy z zakresu nauk ścisłych oraz biologii i chemii, a także materiałoznawstwa. Gra, czy też projekt był umieszczony na flopie 5.25 oraz zapis stanu gry był możliwy również na flopie i wtedy można było skończyć projekt w danym momencie i wrócić do niego. Ciekawostką było to, że startowało się i lądowało wahadłowcem w bazie w Stanach Zjednoczonych USA.

Bardzo dobra grafika była w grach sportowych w tym połączona gra cała ‘Sport Indoor Games’, w której się wybiera kręgle, rzutki i hockey lub tenis stołowy – oryginalna w flopie. Bardzo przyjemnie grało się w Kręgle, gdzie joystickiem ustawiało się wagę kuli, siłę oraz kierunek rzutu kulą do kręgli, a także Rzutki gdzie grało się w 301 lub 501 lub 901 do zrzucenia z tej wysokości tyle rzutek oraz Hokej (hockey) na dwie ‘kulki’ gdzie się odbijało hockey’a, a także na tym samym flopie i w tej samej grze wybierało się Tenis stołowy, różnego poziomu i szybkości, gdzie piłeczkę odbijało się piłeczkami.

Miałem też grę ‘Olimpiadę letnią’ i ‘zimową’, gdzie był szereg dyscyplin oraz ‘Olimpiada jaskiniowców’ w prehistorii oraz wiele innych gier sportowych. Do ciekawego doświadczenia należała gra ‘Formula 1’, gdzie wybierało się bolid spośród 3 samochodów Williams Renault, McLaren Honda oraz Ferrari. Wybierało się jeden z torów Formuly 1 w tamtejszym czasie rozgrywanych oraz całe Grand Prix z ustawianą liczbą okrążeń. Trzeba było odbyć okrążenie pomiarowe, aby dostać się na jednym z kolejnych miejsc, czyli Pole Position, jak również dalsze miejsca. Można było się wczuć w rolę kierowcy Formuły 1, a także towarzyszyły temu bardzo ciekawe emocje związane z jazdą po torze Formuły 1.

Kolejną grą motorową, była gra gdzie jeździło się motorem ‘Motor Enduro Kid’, od lewej do prawej poprzez różnego rodzaju przeszkody łącznie omijając pojemniki z wodą oraz rożne przeszkody takie jak baryłki oraz odbijając się od odskoczni.

Znana na całym Świecie była również gra ‘Super Mario Bros.’ I również miałem tę grę na flopie. Ciekawa gra z unikaniem różnych stworków i polegająca na zbieraniu punktów za diamenciki, czy też różne kwadratowe punkty. Kolejną zręcznościówką była gra ‘Bombo’, gdzie zaliczało się kolejne plansze i zbierało punkty za łapanie kwadracików i były w niej umiejscowione różne poruszające się stworki, które dają ‘skucie’ i utratę życia przez naszego bohatera.

Następną grą komputerową było sterowanie flotą wojenną na morzu i oceanie a dokładnie statkiem z uzbrojeniem rakietowym oraz działkami i torpedami podwodnymi, a gra nazywała się ‘Battle Ship’. Była to gra na realnych morzach i oceanach Świata, tak, aby zniszczyć flotyllę wroga, czyli w reprezentacji Stanów Zjednoczonych lub Wielkiej Brytanii zniszczyć flotę ZSSR w czasach ‘Zimnej Wojny’. Miałem oryginalną grę na flopie z karteczkami zawierającymi rożne rodzaje statków i helikopterów, które należało zestrzelić dostępną bronią rakietowa, działkami i torpedami.

Kolejną grą było lądowanie statkiem kosmicznym, czyli latającym spodkiem na jednym z lądowisk o różnym stopniu trudności za 100 punktów lub 150, 250 lub 400 punktów, gdzie operacje lewo prawo trzeba było wykonywać operacje dodawania i odejmowania w granicach 100 oraz góra i dół, odpowiadały operacje mnożenia i dzielenia również w graniach 100. Trzeba było wygrać miejsce lądowania i tam lądować i wtedy misja na danej planszy została zaliczona i przechodziło się do następnej planszy. Można było się szybko nauczyć operacji dodawania, odejmowania i mnożenia i dzielenia w granicach 100.

Miałem również grę geograficzną, coś jak quiz geograficzny, polegającą na zgadywaniu z podanych odpowiedzi, jakie poszczególne kraje Świata mają liczbę ludności, powierzchnię, stolicę, gospodarkę ogólnie. Zgadywało się aż do kilku pomyłek, a zdobywało się punkty i wygrywało grę.

Posiadałem również flopy i kasety magnetofonowe wielu gier, czyli około kilkuset gier mniej znanych, a zaliczały się do nich również strzelanki, czyli ‘Platoon’- ‘Pluton’, gra, która powstała na podstawie filmu Platoon o wojnie amerykańsko – wietnamskiej z wojskami komunistycznego reżimu we Wietnamie. Jej bohaterem był jeden żołnierz, który walczył różnego rodzaju bronią w dżungli wietnamskiej. Posiadałem również grę, na podstawie bajki ‘Inspektor Gadget’, gdzie jeżdżę samochodem i mam misje. Kolejną grą były ‘Lemingi’, czyli gra polegająca na tym, aby przeprowadzić Lemingi do celu, poświęcając kilka lemingów do wykonania celu i doprowadzenia ich do wyjścia.

Ciekawe były podstawowe gry takie jak ‘Tetris’, czyli składanie różnych figur tak, aby powstał jednym poziomie ciąg punkcików, tak, aby niwelować jeden poziom. Ciekawą grą był również ‘PacMan’, czyli zbieranie kropek i zaliczanie punktów służących do zamrożenia stworków, kiedy to można przez chwilę wchłaniać, a stworki te normalnie podążały za ‘PacManem’, tak, aby nas skuć. W grze ‘PacMan’ stworek znany marketingowo w Stanach Zjednoczonych oraz na całym Świecie, miał do przejścia wiele plansz, a jedną planszę zaliczało się zaliczając wszystkie kropki, jako punkciki na planszy w tunelach.

Bardzo dobrze zaprogramowaną grą był ‘GunShip’, czyli symulacja wojenna lotu helikopterem wojskowym wyposażonym w rakiety oraz działka, jak również różnego rodzaju inne rakiety kierowane na cel termicznie. Gra ‘GunShip’ to symulator startu z lądowiska, tak, aby odbyć misję zestrzelić czołgi i pojazdy oraz helikoptery wroga i dotrzeć do celu, którym było lądowisko w naszej bazie daleko od miejsca startu.

Kolejnym symulatorem była gra ‘F14 Tomcat’, ‘F15 Eagle’ oraz ‘F16’, jak również ‘F18 Hornet’, a były to kolejne symulatory myśliwców wojskowych, gdzie startowało się na pasie startowym z hangaru oraz ważny był tutaj lot dokładnie i zgodnie z mapą, jak również zestrzelenie czołgów na ziemi i samolotów wroga oraz lądowanie w miejscu gdzie było to możliwe na pasie startowym w miejscu docelowym. Najlepiej tę symulację odzwierciedlał symulator ‘F18 Hornet’, gdzie misje i mapy były bardzo realne zgodne z tymi występującymi w rzeczywistości na Świecie.

Kolejną dobrą, ale prostą grą był ‘Top Gun’, który powstał na podstawie filmu ‘Top Gun’ i była to symulacja pościgu za myśliwcem F16 wroga w przestrzeni powietrznej celem zestrzelenia wroga. Prosta gra, a nawet bardzo ciekawa, grafika prosta niewyrobiona tak jak w symulatorach poprzednio wyżej wymienionych.

Rozgrywałem również, grę w ‘Pokera’, ‘Bridge’a’, ‘Remibridge’a’ oraz ‘Black Jacka’, czyli, w ‘21’ jako gry karciane oraz w ‘Szachy’ w programie bardzo zaawansowanym ‘Chessmaster 2000’, który to program oferował tutorial nauki gry w szachy i pokazania odpowiednich zagrywek w szachy i możliwa była gra z komputerem na odpowiednim poziomie zaawansowania gry.

Wiele gier było prostych, ale ciekawych strzelanek, czyli statek kosmiczny zestrzeliwuje stworki, albo inne latające statki, czyli tak zwane zręcznościówki. Kolejną ciekawą grą był ‘James Bond’, czyli coś w stylu starych Bondów, czyli na podstawie filmów z Sean’em Connerym, czy też Roger’em Moore, jazda samochodem i zestrzeliwanie złych ludzi oraz płyniecie motorówką do celu.

Kolejną bardzo ważną grą była piłka nożna i granie zespołami narodowymi, jak i klubowymi, głównie liga angielska oraz Fooball Manager, gdzie zarządzałem zespołem piłki nożnej w Wielkiej Brytanii, gdzie decydowałem o zakupie i sprzedaży zawodników z innych zespołów oraz wystawianiu zawodników do meczu, a także oglądałem skrócony dany mecz ligowy mojego zespołu w czasie realnym kilku minut, jako wizualizację meczu.

Posiadałem również wiele innych gier na flopach oraz na kasetach magnetofonowych ( do kilkuset w sumie), gdzie wczytywanie gier trwało trochę czasu, ale gra była przyjemna i ciekawa. Ciężko byłoby przytoczyć jeszcze kilka innych gier, bo niektóre były bardzo ciekawe, a w swojej prostocie też się w nie grało.

Zacząłem również trochę programować, ale były to proste programy takie jak rysowanie różnych figur na czarnej planszy lub planszy innego koloru i tworzyło się różne wzory na ekranie. Jeśli chodzi o gry to rzeczywiście byłoby ciężko zaprogramować jakąś ciekawą grę.

Z programów nauczania miałem do dyspozycji testy z Chemii, Biologii i Historii w zakresie szkoły podstawowej i rozwiązywałem te testy bezbłędnie. Bardzo dobrze mi szły i nauczyłem się wiele rzeczy pod Olimpiadę z Chemii i Fizyki w zakresie szkoły podstawowej właśnie.

Posiadałem również program Lektor PL do czytania tekstów przez komputer po polsku i po angielsku oraz program do grania na organach na syntezatorze, gdzie były różne dźwięki do wprowadzenia w muzykę.

Ten okres od 1989 do 1995 wspominam bardzo dobrze, bo w sumie cały czas się rozwijałem, osiągałem bardzo dobre oraz kilka celujących ocen w Szkole Podstawowej nr 5 im. Baśki Puzon w Jarosławiu i uczyłem się wytrwale, a po zajęciach jeszcze rozwiązywałem różne zadania domowe z wielu przedmiotów i ukończyłem Szkołę Podstawową nr 5 z biało – czerwonymi paskami na świadectwach z 5tej, 6tej, 7mej oraz 8 klasie i same bardzo dobre oceny na koniec szkoły podstawowej. Przy komputerze pracowałem, przy odrobionych już zadaniach domowych ze szkoły, albo w między czasie podczas wgrywania gier komputerowych na Commodore 128/64 właśnie. Szedłem spać później, bo około 23.00, a oglądałem wtedy jeszcze różne programy w telewizji w tym z programów wieczornych bardzo udany polski serial „W Labiryncie”, jako polską telenowelę oraz czasami ‘Benny Hilla’ wieczorem, jak również oprócz bajek tych z ‘Myszką Mickey’ oraz ‘Kaczorem Donaldem’, czy ‘Gumisie’ oraz inne bajki, a to jakiś dobry film wieczorem i w sumie byłem bardzo dojrzały jak na mój wiek 9-ciu lat i pomijałem sceny brutalności i seksualności, jako nieśmiały chłopak, bo po 20.00 były w sumie filmy raczej dla dorosłych. Mimo wszystko wewnątrz duszy byłem młodym dojrzałym chłopakiem i najważniejsze dla mnie było bardzo dobrze uczyć się w szkole.

Zakończenie

Lata spędzone z Commodore 128/64 to nie tylko czas beztroskiej zabawy i fascynacji technologią, ale przede wszystkim okres intensywnego rozwoju, nauki i kształtowania osobowości. To właśnie ten komputer stał się moim pierwszym nauczycielem logicznego myślenia, cierpliwości i systematyczności. Uczył mnie przez gry, programy edukacyjne, próby programowania, a nawet… przez niepowodzenia, kiedy coś się nie wczytało, trzeba było kombinować, rozwiązywać problemy i nie poddawać się.

Dziś, z perspektywy czasu, wiem, że ta przygoda z komputerem miała ogromny wpływ na moje późniejsze zainteresowania, umiejętności i sposób myślenia. Commodore był moim oknem na świat, kiedy świat jeszcze nie był na wyciągnięcie ręki, jak jest teraz. Pokazał, że technologia to nie tylko narzędzie, ale przestrzeń, w której można tworzyć, uczyć się, rywalizować i odkrywać siebie.

Choć dziś korzystamy z potężnych smartfonów, tabletów i komputerów o niesamowitej mocy, to wspomnienie klikających klawiszy, charakterystycznego pisku ładowania kasety i oczekiwania, aż gra się wczyta – to wszystko ma w sobie coś magicznego. Coś, czego nowoczesne urządzenia już nie mają – cierpliwość, emocje i wartość oczekiwania.

Zamykając ten rozdział mojego życia, wiem jedno: to był piękny czas. Czas dziecięcej ciekawości, pasji, radości z małych rzeczy i wiary, że wszystko jest możliwe – nawet z poziomu 8-bitowego świata.

Co powiedziałby o mnie dziadek Zbigniew Urbański

„Mój wnuczku Wojtku, widzę w Tobie ducha pokolenia, które nie boi się marzyć, a
jednocześnie mocno stoi przy swoich korzeniach. Twoja miłość do rodziny, tradycji i historii
pokazała mi, że pamięć o tym, co było – jest dla Ciebie fundamentem, nie tylko
wspomnieniem. Twoja pracowitość, dążenie do edukacji i rozwój w różnych dziedzinach –
ekonomii, języków, informatyki, sportu – to dla mnie przejaw Bożego daru, wyrażony przez
talent i wytrwałość.
Podoba mi się Twoja wiara w siebie i plany na przyszłość — marzenia o studiach w USA – to
śmiałość, za którą modlę się, by Bóg Ci błogosławił. Wiem, że czujesz potrzebę służyć innym
– świadczy o tym Twój udział w konferencjach, pamięć o Holokauście. To piękne, że

troszczysz się także o ducha – jak ja kiedyś – i chcesz czynić świat bardziej świadomym i
dobrym.
Niech Twoja droga będzie dalej pełna pracy, ale pamiętaj: najważniejsze, co pozostaje, to
miłość do Boga i do rodziny. To jest prawdziwa wartość — a Ty masz ją w sercu.”

„Plan, w którym uczestniczę, ma sprawić, że moje marzenie się spełni — szczęśliwy Nowy Jork w przyszłości, aby móc tam kiedyś zamieszkać choćby na jakiś czas.”

Odegrywam swoją rolę, by pojechać i zobaczyć Nowy Jork, nawiązując do scen z filmu Szczęśliwego Nowego Jorku z Bogusławem Lindą, Zamachowskim i Rafałem Olbrychskim.
Moim największym marzeniem jest wyjazd do USA, do Nowego Jorku, aby pracować w jakiejś firmie, ale na początku podjąć zwykłą pracę w kawiarni, Coffee Shop na Manhattanie — zobaczę, jak będzie.

W tym poście załączam dodatkowe informacje o moich planach.
We wtorek, 5.05.2015, będą wyniki loterii Green Card. Trzymajcie za mnie kciuki.

Cała Praca Magisterska Wojciecha Urbańskiego pod tytułem „Nowe Produkty Bankowe i ich atrakcyjność w opinii studentów PWSTE w Jarosławiu” NEWEST 21.12.2016 Published

WSTĘP

Dla rozwiązania problemu badawczego sformułowano następujące hipotezy badawcze:
Hipoteza wiodąca:  Nowe produkty bankowe powinny być  znane w środowisku studenckim.

Hipotezy pomocnicze:
– wzbogacona oferta produktów bankowych na przeglądarce internetowej, powoduje wzrost liczby studentów PWSTE korzystających  z tej formy bankowości,
– udostępnianie bankowości internetowej na smartfonach, wyzwala wzrost jej popularności wśród studentów PWSTE.

  Podsumowanie

      Przeprowadzone  badania własne dotyczące analizy korzystania z najnowszych usług bankowych, w tym bankowości elektronicznej przez studentów PWSTE,w pełni potwierdziły trafność założeń sformułowanych zarówno w hipotezie  wiodącej jak i pomocniczych. 
W procesie badań stwierdzono, że studenci PWSTE powszechnie korzystają z najnowszych możliwości dotyczących bankowości internetowej, włącznie z wykorzystaniem smartfonów jako bezprzewodowych urządzeń w realizacji usług bankowych.

        Potwierdzeniem tego procesu jest fakt wzrostu o kilkanaście procent liczby studentów korzystających z bankowości elektronicznej,  na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Ponadto istnieje wysokie zainteresowanie studentów zakupami prowadzonymi za pomocą sklepów internetowych i płatności z konta bankowego, z wykorzystaniem portalu internetowego określonego banku. Zakupy w sklepie internetowym dokonuje 72% ankietowanych studentów. Jest to wysoki odsetek badanej populacji, która mając własne przychody ze wsparcia domu rodzinnego, czy też otrzymywanych stypendiów naukowych lub socjalnych, coraz częściej korzysta z usług bankowych.

        Badania własne potwierdzają, że z bankomatu korzysta aż 80%, natomiast 
z oddziału Banku 17% ogółu badanych. Świadczy to o dużym zainteresowaniu formą wypłaty środków pieniężnych za pomocą bankomatów. Wśród instytucji oferujących  usługi bankowe , największym zainteresowaniem cieszy się Bank Spółdzielczy w Jarosławiu, który obsługuje 31% badanych osób.  Bank ten jest w kręgu zainteresowań studentów ze względu na niskie koszty utrzymania konta, niskie opłaty za przelewy oraz kartę debetową. Kolejnym wskaźnikiem popularności bankowości elektronicznej jest fakt, że 8% badanych  studentów posiada co najmniej dwa konta bankowe.

       Popularność bankowości internetowej wśród 104 badanych studentów potwierdza zarówno wzrost liczby osób posiadających konta bankowe (w 2014 r. 73 %, a w 2016r. 91% badanych), jak i liczby korzystających z bankowości elektronicznej (w 2014r. 61%, 
a w 2016r. 84% badanych).

      Oferta banków cieszy się dużym powodzeniem wśród studentów ze względu na łatwość przenoszenia kart debetowych w portfelu i posiadania większej, bądź mniejszej gotówki przy sobie, niezbędnej na różnorodne wydatki.

*Rozwój technologii teleinformatycznej przypada na ostatnie 15 lat w krajach gospodarczo rozwiniętych. W całym procesie rozwoju istnieje zagrożenie ze strony hakerów związane z kradzieżą funduszy drogą teleinformatyczną, stąd też wdraża się jednocześnie coraz doskonalsze systemy zabezpieczeń i haseł na kontach. W tym względzie nastąpił 
w roku 2010 pewien przełom otóż wyprodukowano wtedy pierwsze smartfony, na których to właśnie ludzie posługiwali się zdalną komunikacją z bankiem.Za pomocą smartfona istniała możliwość posługiwania się kodami z smsów otrzymywanych z serwera banku do logowania się na konto internetowe banku,  dokonywania wszelkich transakcji, a w szczególności zakupów na stronach internetowych firm.

     Z powyższego przeglądu wynika, że bankowość elektroniczna ułatwia życie studenta
 i przyczynia się do tego, że w przyszłości będzie on korzystał z kolejnych produktów takich jak znaczy: z ubezpieczeń, kredytów, pożyczek, czy też debetu.

    Badania empiryczne potwierdziły w pełni sformułowane założenie, że nowe produkty bankowe cieszą się dużym zainteresowaniem i atrakcyjnością w opinii studentów. Atrakcyjność bankowości elektronicznej wśród studentów  jest potwierdzona i jako zmienna marketingowa wg Philipa Kotlera amerykańskiego marketingowca, świadczy o tym, że produkty bankowe cieszą się największym powodzeniem w historii bankowości mimo krótkiego czasu funkcjonowania bankowości elektronicznej.